Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2020

Końcówka 2020 roku jest smutna i wietrzna, naznaczona bliższymi lub dalszymi śmierciami. Nigdy przedtem nie umarło tyle osób w moim otoczeniu. Nigdy przedtem nie miałam blisko siebie tylu świeżo osieroconych osób.

Kilka tygodni temu odbyłam ekspresową podróż na południe Hiszpanii – znad Morza Kantabryjskiego prosto nad Cieśninę Gibraltarską. 12 godzin przez puste drogi. Zostało mi kilka niezapomnianych obrazów. Zamglona pustka przy wjeździe na autostradę A1 w kierunku Madrytu, w której migające zielone i czerwone światła potęgowały wrażenie krajobrazu poatomowego. Niesprzątnięty stolik w jednej z nielicznych otwartych przydrożnych knajp zaraz za Somosierrą – tak jakby kelner, który nie miał nic do roboty, chciał jak najdłużej zachować wspomnienie po gościach, którzy już dawno odjechali. W wielkiej toalecie byłam sama i mogłam swobodnie nasmarować ramię kremem przeciwbólowym – kilka dni wcześniej doznałam kontuzji i kilka godzin w samochodzie zaczynało dawać mi się we znaki. Niepokojąco szeroki krajobraz La Manchy – długa, prosta, usypiająca droga z hopkami, na której cierpiałam już straszne bóle i łykałam paracetamol jak głupia. Wzgórza porośnięte drzewami oliwkowymi w okolicy Jaen. Zachód słońca nad zamkniętą Granadą barwiący jej białe domy na różowo. Wreszcie ciemność sugerująca wody Morza Śródziemnego na autostradzie wzdłuż Costa del Sol. Od dawna chciałam odbyć tę podróż, ale nie w takich okolicznościach. Nie po to, by zakończyć ją kilkudniowym poznawaniem wszystkich możliwych dróg z domu do szpitala i wreszcie pogrzebem. Nie po to, by znosić listopadowy i grudniowy wiatr i deszcz, od którego nie da się uciec na piątym piętrze z widokiem na morze i Skałę Gibraltarską. Są też jasne punkty: rodzinne spotkania, spacery po całym miasteczku, z którego można wyjść tylko przez granicę z Gibraltarem – już dawno z taką intensywnością nie używałam paszportu. Słońce jest też inne. Każdy słoneczny poranek to ogromna dawka energii dostarczana prosto do łóżka, która rekompensuje z naddatkiem deszczowe dni, gdy trudno się na czymkolwiek skupić. Za kilka dni odbędę podróż powrotną i powoli zanurzę się w spokój Bożego Narodzenia w odosobnieniu.

Read Full Post »