Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Maj 2020

Ciocia Ewa

Miała dziwne szczęście do znaczących dat. Urodziny 1 listopada, imieniny w Wigilię. Zmarła 1 maja. Ciocia Ewa, przyjaciółka Mamy, mama Mlecznej Siostry.

Serce na dłoni, a na pierwszy rzut oka diabeł wcielony. Zawsze nosiła mocny makijaż, po raz pierwszy zobaczyłam jej cienkie, jasne brwi, kiedy miałam 19 lat. Wielka, zażywna, energiczna. Kopciła jak smok. Gdy odbierała te wszystkie pilne telefony z pracy, w jednej chwili z wesołej Ewy sypiącej anegdotkami w gronie rodzinnym zamieniała się w furię, klęła na czym świat stoi swoje podopieczne, nieletnie pensjonariuszki zamkniętego zakładu, którym zachciało się ucieczki, próby samobójczej, bójki. Pokazała mi kiedyś laurki, jakie dziewczyny dały jej na zakończenie roku szkolnego. Naiwne kwiatki, zaskakująco dziecięce pismo, błędy ortograficzne i pełne uczucia zdania: „Była pani pierwszą osobą w moim życiu, która mnie wysłuchała”, „Bardzo mi pani pomogła”, „Tylko pani we mnie uwierzyła, kiedy wszyscy mnie opuścili”.

Kochała samochody i przede wszystkim zwierzęta. W ostatnich latach głównie koty – dokarmiała, przygarniała, znajdowała domy. W jej ciasnym mieszkaniu na parterze zawsze pełno było kudłatych przyjaciół. Czaiły się za firanką, wyłaniały nagle zza szafy. Kochała także morze. Jako że w mojej rodzinie nikt nie wykazuje takiego entuzjazmu dla fal i plaż, myślę, że wyssałam tę miłość z jej mlekiem, którym mnie kiedyś uraczyła (stąd mam Mleczną Siostrę). W dorosłym życiu zapraszała na niedzielne obiadki – proste ziemniaki i kotlety z surówką, lecz jakoś tak wyjątkowo dopieszczone. Ciocia Ewa chyba nie potrafiła czegoś robić, nie wkładając w to całej siebie.

Nie potrafię sobie wyobrazić jej ostatnich dni, nie dociera do mnie, że naprawdę odeszła. 2500 kilometrów odległości i cała ta nierealna koronasytuacja tego nie ułatwiają.

Ale może tak jest lepiej. Może lepiej zachować irracjonalne oczekiwanie, że któregoś dnia zawinie do nieodległego portu – rejs dookoła świata zawsze był jej marzeniem. Zabiorę ją wtedy na moją ulubioną plażę, kupimy sobie wielkie kolorowe parea od handlarzy obnośnych, bo ona wstydziła się pokazywać żylaki, siądziemy na piasku i znowu będę mogła słuchać jej historyjek.

Read Full Post »