Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 2019

Pisarz, którego książkę ostatnio przetłumaczyłam, wygląda swojsko, jak człowiek z niewielkiego miasteczka, jakim w gruncie rzeczy jest. Poza Krajem Basków nigdy nie przyszłoby na myśl zaglądać do hotelowych kawiarni, ale tutaj jest to zazwyczaj jeszcze jedno miejsce, w którym można się spotkać i porozmawiać, wypić kawę lub wino, dlatego gwiazdki, napuszone nazwy i zewnętrzny blichtr już mnie nie onieśmielają. Podsuwam nawet zuchwały pomysł, by zaparkować na podziemnym parkingu dla hotelowych gości. Nikt nie kręci nosem, a my pozbywamy się problemu z szukaniem miejsca w centrum trzeciej baskijskiej stolicy, której w ogóle nie znam.

Pisarz, którego książkę ostatnio przetłumaczyłam, jest prawdziwym gawędziarzem. Chwyta każdy podsunięty temat jak ryba przynętę i zaczyna swoją opowieść, z dygresjami, anegdotami, pomocnymi metaforami. W tych rzadkich momentów, gdy chcemy dodać coś od siebie zauważam nawet lekką niecierpliwość pisarza, jakby nie przyszedł tutaj po cudze historie, tylko po to, by opowiedzieć własną.

Gdy Pisarz, którego książkę ostatnio przetłumaczyłam, znika za przeszklonymi drzwiami, a my zostajemy z nagraniem, drobnymi prezentami i rachunkiem, czuję, jak wreszcie odpływa ze mnie napięcie ostatnich miesięcy, a może nawet tych kilku lat, podczas których walczyłam o przetłumaczenie tej książki, a potem poświęcałam jej każdą chwilę, której nie musiałam przeznaczać na inne kwestie.

Podobnie, tyle że tym razem przez empatię, czuję się, gdy w kolejny przedletni piątek towarzyszę I. podczas egzaminu ustnego z angielskiego. Przez ostatnie miesiące spotykałyśmy się w każdy wtorek na baskijsko-angielską wymianę językową, podczas której odkryłam, jak wiele mamy wspólnego i jak miło spędzam z nią czas. Gdy w trakcie poegzaminacyjnej celebracji kieliszkiem wina rozmawiamy o naszych doświadczeniach zagranicznych, zdaję sobie nagle sprawę, jak wiele odwiedzonych miejsc uczyniłam w jakimś sensie moimi i jak bardzo mnie to wzbogaciło. Z tym większą radością odwiedzę wkrótce miejsce, z którego wyszłam, z przynależnymi mu rodzinnymi rytuałami, kotami i lipcowymi owocami, za które nie trzeba płacić.

Read Full Post »