Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 22 października, 2018

Pomiędzy dwoma byłymi huraganami morze jest zaskakująco spokojne i napływa ciepły wiatr z południa. San Juan de Gaztelugatxe, miejsce, które zyskało sobie sławę z powodu swojego występu „Gry o Tron” było pełne turystów. Tradycja głosi, że każdy, kto wespnie się po tych ponad 300 kamiennych schodach, powinien zabić w dzwon zamkniętego kościółka. Miało to sens jeszcze niedawno, gdy ten mały cypelek był atrakcją lokalną i nie musiał dźwigać kroków paru tysięcy turystów dziennie. Teraz po męczącej wędrówce w upale i tłoku nie da się wysiedzieć dłuższej chwili w tak upragnionym celu, ponieważ dzwon bije non stop, zanieczyszczając spokojne wybrzeże tym hałasem.

Spokojniej było tydzień później podczas wyprawy na stronę kantabryjską. Najpierw spacer po kilkukilometrowej plaży w Laredo (tak długie plaże są w tych okolicach ewenementem), potem przeprawa stateczkiem do Santoñi, gdzie rzeczywiści na nadmorskiej promenadzie pyszni się pomnik admirała Carrero Blanco, pozostałość dawnej epoki. Odkrywamy też innego syna tego miasteczka – Juana de la Cosę, który był właścicielem Santa Maríi, towarzyszem Kolumba, współodkrywcą Nowego Świata i autorem pierwszej mapy globu zawierającej Amerykę. Nie ma już czasu na wspinaczkę do tutejszych latarni morskich, tak więc przeprawiamy się z powrotem, by wypić urodzinowe wino na cypelku w Laredo i obserwować, jak zmieniający się wiatr wzmaga falowanie.

W międzyczasie dużo pracy i stresu związanego z nowymi wyzwaniami i okolicznościami. Śpię mało, jem pospiesznie, więcej się przemieszczam i poznaję nowe trasy lokalnych autobusów. Czasami, gdy mam już wszystkiego dosyć, przypominam sobie, że jest morze i różne możliwości. Na przykład zwiedzanie nieznanych dotąd plaż i oddawanie się w opiekę ciepłemu jeszcze wiatrowi.

Read Full Post »