Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Maj 2017

Pisz

W samochodzie w drodze do klimatycznej knajpy na klifie, mekki młodych, szukających weekendowego odpoczynku mieszkańców Bilbao i okolic wywiązuje się ni z tego ni z owego rozmowa o prawdopodobności fikcji. Jeśli książka ma sprawiać wrażenie opartej na rzeczywistych wydarzeniach, na prawdziwych losach prawdziwych postaci czasami trzeba usuwać z niej nagromadzenie szczęśliwych zbiegów okoliczności, nieprawdopodobnych przypadków, zbyt gładko rozwiązujących się problemów, niezliczonych analogii między wydarzeniami itp. Ale kiedy popatrzymy na życie, to w zasadzie jest ono tego wszystkiego pełne. Wracam chętnie do słów Eugena Ruge, które wypowiedział na spotkaniu w Warszawie. W książce opartej na losach własnej rodziny uśmiercił wuja, który wraz z ojcem spędził wojenne lata w uralskim łagrze, podczas gdy tak naprawdę obaj cali i zdrowi wrócili do Niemiec. Jednak znający przytłaczające wskaźniki śmiertelności w radzieckich obozach czytelnik stanie się podejrzliwy. Co to za bajeczka, którą stara się nam wcisnąć autor, przecież to książka oparta na „prawdziwych losach prawdziwych ludzi”. Trudno pozbyć się tej podejrzliwości. Myślę, że wraz z rozplenioną w literaturze autofikcją straciliśmy jako czytelnicy swoisty leap of faith, pełne zawierzenie autorowi, chcemy wszystko sprawdzać, wszystko weryfikować z rocznikiem statystycznym i wspomnieniami „świadków” czy choćby „postświadków”. O tym, jak pięknie potrafimy się jednak dać oszukać, opowiada genialny „Oszust” Cercasa. Nie ma najprawdziwszej prawdy biograficznej, wszystko jest autokreacją. Czasami dość daleko posuniętą. Jakimś wyjściem z sytuacji może być gotowość do nieustannego zadziwienia. Nieprawdopodobne jest prawdopodobne, wydarza się i dodaje życiu tak bardzo potrzebnej magii. Jak bardzo nieprawdopodobnie brzmi, że ja i ty, dwoje ludzi z odległych zakątków kontynentu z różnych środowisk, którzy właściwie nie wiadomo dlaczego się w tym życiu spotkali, jeździ sobie po tym wybrzeżu, w dodatku w tym klasycznym samochodzie i z baskijskim beretem pod tylną szybą, wygląda to na historię z filmu, pełną plastycznych wyróżników i symboli, przyczynków do tęsknot, których tak naprawdę nie mamy. A jednak to jest nasze życie i właściwie nawet tego nie zauważamy. Nie widzimy w tym materiału na książkę, ale w sumie dlaczego nie?

Read Full Post »