Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2017

Zaczęło się od tego, że zaspałam, bo moja komórka się zablokowała. Nie zadzwonił budzik, nie dotarły ponaglające wiadomości i telefony. Obudziłam się o 9.20 i od razu zabrałam się za nadrabianie tej straconej godziny.

Poza tym nareszcie zrobiło się cieplej. Wczoraj pojawił się silny wiatr i rzeka wpływała do morza, jak trzeba. Dziś niebo jest zachmurzone i wszystko szykuje się na ulewne kantabryjskie deszcze. Za to temperatura sięgnie może nawet 20 stopni. Za kilka dni, więc nic nie jest pewne.

Na nocnym stoliku po nieużywanej stronie łóżka leży stosik wypożyczonych książek. Powieści, kryminały, biografie, eseje. Chciałabym jeszcze wyszarpnąć z każdego dnia kilka chwil więcej na czytanie. Jak na razie udaje mi się to na przeróżne wydarzenia kulturalne. Nie na darmo nazywają Bilbao stolicą świata – nie ma tygodnia, bym nie znalazła czegoś interesującego w ofercie kulturalnej. Zawsze też pozostają wypady na popołudniowe sesje praco-nauki z widokiem na surfistów w tle.

Read Full Post »

Sceny

Zima nastraja melancholijnie, ale zarazem wyostrza zmysły. Stąd biorą się pewnie te nieokreślone smutki. Nawet nie przygnębienia, ani tym bardziej tragedie. Po prostu czysty smutek. Smutno mi, gdy dostaję wiadomość, że znajomy znajomych organizuje transport kocy i rzeczy dla uchodźców na granicy serbsko-węgierskiej. Uświadamiam sobie, że wysyłaliśmy tam transporty jesienią 2015 roku i że sytuacja nie została rozwiązana, a nawet się zaostrzyła. Co mogę zrobić poza wysłaniem drobnej pomocy i oddaniem się temu smutkowi? Smutno mi, gdy w internecie wpadają mi w oczy zdjęcia zamarzniętych psów łańcuchowych. Smutno mi, gdy uliczny sprzedawca desperacko próbuje wcisnąć mi skarpety w różowe serduszka. Najbardziej może nawet smucą mnie te serduszka, dlatego zawsze noszę czarne, gładkie skarpety. Smutno mi, kiedy w metrze widzę taką scenkę: Kobieta z wózkiem, w wózku może roczna dziewczynka, jadą wraz ze mną kilka stacji. Siedzę naprzeciwko, a poza tym kobieta ma ładną sukienkę, od której nie mogę oderwać oczu. Jak jej się ta sukienka układa, gdy klęka przed wózkiem i pochyla się nad dzieckiem! Metro zatrzymuje się, mój wzrok przebiega szyby w poszukiwaniu nazwy stacji i prześlizguje się po wchodzących i wychodzących. Gdy wraca do wózka zauważa, że kobieta ruszyła w stronę drzwi, ale sama! Wyszła bez słowa, podczas gdy do pociągu wsiadł mężczyzna. Nachylił się nad dzieckiem ojcowskim gestem. Potem sprawdził wózek, a że u dołu jego kołderka była mokra (lało tego dnia), z zamyśleniem przejechał po niej ręką i wyciągnął telefon, by zrobić zdjęcie. Przez kilka stacji stał nad wózkiem, pisząc wiadomości, a ja stroiłam rozweselające miny do dziewczynki. Tylko nie wiem do końca, czy bardziej chciałam tym zająć ją czy siebie samą. Ponoć gdy jest ci smutno, trzeba ćwiczyć mięśnie twarzy. Rozciągnięte w wymuszonym uśmiechu wysyłają pozytywne informacje do mózgu. Jak mówił mądry rabin, jeśli nie jesteś szczęśliwy, zachowuj się jak człowiek szczęśliwy, a takim się staniesz. Tymczasem mamy chłodną, deszczową zimę i kiedy w kawiarnianym lustrze patrzę na własną twarz, widzę, że jestem zdolna tylko do melancholijnego uśmiechu.

Read Full Post »