Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 31 grudnia, 2016

Odchodzący rok powitałam wcześnie rano 1 stycznia. Obudziłam się przed wszystkimi i do dziś pamiętam cichy dom rodzinny wypełniony słonecznym światłem. Potem był silny mróz i kilka dni później przeżyłam największy w życiu skok temperaturowy: z -17 o świcie w Warszawie do +15 po południu w Bilbao. I taki to już był ten rok, pełen zadziwiających, często zapierających dech w piersiach skoków. Przeżyłam w nim momenty, które nazywałam najszczęśliwszymi w moim życiu, ale również momenty mroczne, z których wyciągałam się wszystkimi siłami. Sytuacje graniczne. To był rok wielkiej zmiany. Zmieniłam miejsce zamieszkania, zmieniłam kraj i język, którym posługuję się w życiu codziennym. I wiele innych rzeczy poszło za tymi zmianami. To był też rok nawiązywania wielu nowych relacji międzyludzkich, z których niektóre okazały się bardzo silne, a inne tak rokują. A także wzmacniania tych starych relacji, i powiem wam, że odległość sprawia, że to, co jest silne się wzmacnia, a to, co niepewne i rachityczne stopniowo się rozpada. Nauczyłam się patrzeć na te rozpady bez żalu i tupania nóżkami. W przedsylwestrowej rozmowie z przyjaciółką, z którą mogłybyśmy już parę lat temu świętować trzydziestolecie przyjaźni, gdyby dostrzeganie tego typu rocznic było dla nas ważne, doszłyśmy do wniosku, że z wiekiem zaczyna się rozsądniejsze gospodarowanie życiową energią, co skutkuje unikaniem sytuacji, które niewiele wnoszą w nasze życie. Coś w tym jest, w końcu bogactwo naszego życia to zawsze efekt pewnych wyborów. Dobrze, gdy są one podejmowane świadomie.

W 2016 roku przeczytałam wyjątkowo mało książek, za to poznałam wielu pisarzy i pisarek. Zaczęłam pisać pierwszą moją książkę, która nie skończy się na pomyśle i porozrzucanych po notesach i plikach fragmentach. Otworzyła się przede mną nowa kultura i bogata literatura. Nowy, fascynujący język. Nauczyłam się żyć w trój-, a nawet czwórjęzyczności. To był naprawdę dobry rok, a 2017 będzie nawet lepszy. Postanowione.

Read Full Post »