Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 10 października, 2016

Na lewym brzegu

Nie ma nic bardziej naturalnego na świecie niż wieczorny spacer wzdłuż rzeki Nervión między Portugalete a Santurtzi, z widokiem na powoli rozpalające się światła Getxo. Od morza wieje ciepły delikatny wiatr, ten, który zawsze myli, bo sprawia, że rzeka „płynie” w przeciwną stronę. Barka mostu wiszącego przesuwa się niespiesznie od jednego brzegu do drugiego, wypluwając ludzi i samochody w regularnych odstępach. Spacerowicze, wędkarze, afrykańscy sprzedawcy butów i toreb i w samym środku tego wszystkiego ja, z moją muzyką w uszach, wypełniająca kawałek ciemniejącej przestrzeni, patrząca w stronę ujścia rzeki i migających świateł wejścia do portu.

Potem Polska wygrała 3:2 i przemieściłam się w stronę klubu jazzowego, gdzie czterech muzyków grało idealny podkład muzyczny dla tego wieczoru. Są takie momenty, kiedy naprawdę chce się żyć i chłonąć wszystko, bo wszystko jest dobre. Wahadełko przechyla się mocno w jedną stronę i nie chce się go powstrzymywać, choć może nie jest to mądre. A przecież nie jest idealnie, w tych dniach towarzyszy mi pewna kostropatość, nieforemna i szorstka. Kostropatość, którą starałam się niegdyś wygładzić, wypeelingować, nadać jej bardziej przyjazną formę. Obijam się znowu o jej kanty, ścieram skórę przy tych ostrzejszych kontaktach. Kostropatość pozostanie kostropatością, a mi pozostaje tylko nauczyć się akceptować jej istnienie.

Read Full Post »