Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2016

Doświadczenie ostatniego pół roku wymyka się wszelkiemu opisowi. Mimo to jestem w nastroju epickim, opowiadam o różnych momentach, przeżywam ich konsekwencje. Piszę długie listy i krótkie wiadomości, licząc na zachowanie tamtych więzi. Już nie tu, jeszcze nie tam. Albo już nie tam, jeszcze nie tu. Podjęte niegdyś decyzje zostały zachwiane przez nieuniknioną niepewność, jaką wprowadzają. Wiem przecież, czego chcę, ale w tym momencie nie znam ku temu drogi. Okoliczności narzuciły mi powrót do siebie i w tym czasie przejściowym mogę tylko oddychać zgodnie z zasadami sztuki, kłaść się spać wcześnie i porzucić wszelkie nadzieje. Nadzieje to przyszłość, ale żyjemy w teraźniejszości i to ona powinna kształtować to, co się dzieje. Moja teraźniejszość to kilka tekstów, parę osób, dwa koty, stosy książek, których za bardzo nie chce mi się dotykać. Zaraz nastąpi trudny okres wzmacniania się, odzyskiwania zagubionych podstaw. I gdzieś kiedyś pewnie skok na głęboką wodę. A może okaże się, że będzie jak na plaży w Lekeitio – długi spacer po morzu po pas, ku miejscu, gdzie można spokojnie popływać.

Read Full Post »

…że aż akcja
serialu wenezuelskiego
posunęła się znacznie; mnóstwo dzieci się urodziło, wielu bohaterów
wymarło, kobiety zbrzydły (…)

Przypomniałam sobie ten wiersz Świetlickiego, gdy Mama powiedziała mi, że nadal ogląda „Wspaniałe stulecie”, tyle że z inną sułtanką i pod rządami prawnuka sułtana, któremu kibicowała zeszłego lata. W finale mistrzostw Europy nie kibicujemy już nikomu. Jak to ujął Brat, „pora zrobić Brexit z oglądania Euro”. Poczułam grozę rozpadu Europy, gdy po wylądowaniu na Okęciu musiałam przejść kontrolę paszportową. Zapoznaję się informacjami o narodzinach, chorobach, ślubach. Wszystko to jest niepokojąco odległe.

(…) Boże oko
bardziej zmęczone się stało, na listach przebojów
wiele zmian, skarb wykopany, na nic przyda się mój plan
kurczowo zaciskany w dłoni.

Zaplanowałam parę rzeczy tego lata i prawie natychmiast musiałam zrewidować te najważniejsze plany. Za to mam zaskakująco dużo pracy. Jeszcze więcej zaległych lektur. Z tego wszystkiego co mam tu najbardziej chciałabym przenieść tam mój stół do pracy. Daje mi solidne oparcie. Muszę się za to pozbyć wielu innych rzeczy. Nadszedł czas, by zadowolić się minimum, więcej i tak nie dostanę.

Zemsta polega na wypiciu kawy
i popatrzeniu w okno. Takim samym wzrokiem
jak przed laty.
(…)

Rozmowy z przyjaciółmi przywracają mnie tej rzeczywistości, łączą ją z tamtą. Podczas rodzinnego oglądania zdjęć stamtąd byłam chyba najbardziej zainteresowaną osobą. We snach ciągle kończę pakowanie, ciągle jestem u progu odjazdu, zawsze niespodziewanie coś zostaje – jak te ważące w sumie pięć kilo drobiazgi, które musiałam wyjąć z walizki na lotnisku. Nadeszła pora odzyskiwania kontroli i zbierania sił.

(…) A potem
na ławce słońcu się
dać oślepiać, mieć obok,
rozmawiać z, chcieć dotknąć, nie dotykać, ślicznie,
mądrze, w tym czadzie słońca, w tym
życiu.

Read Full Post »