Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 7 czerwca, 2016

Przejścia graniczne zostały zastąpione przez bramki autostrad. To, że jesteśmy już we Francji rozpoznajemy po napisach. Iparralde, francuski Kraj Basków, miejsce schronienia dla członków ETA, szerokie plaże Atlantyku. Sobotnia noc w Bajonnie, gdzie spotykamy się z naszą młodą francuską koleżanką, która w maju chodziła z nami na zajęcia z baskijskiego. Zabiera nas do euskaldunskich knajp, gdzie pijemy martini i wódkę Sobieski, za którą płacimy jak za zboże.

Wcześniej zjedliśmy obiad w Biarritz. Na skalistym wybrzeżu z pięknymi widokami wyciągnęliśmy przygotowane jedzenie z naszej turystycznej lodówki i rozkoszowaliśmy się słońcem, sobotą, towarzystwem. Trójka przyjaciół, dwoje kochanków, każde z nas z innego kraju, z innym usposobieniem, a tyle mamy ze sobą wspólnego. Potem narodziłam się na nowo. Krótka kąpiel w oceanie, krótka walka z falami, którym się w końcu dałam rzucić na skały. Zdarłam opuszki palców, kurczowo się ich czepiając, nabyłam parę siniaków i zadrapań, ale wyszłam o własnych siłach i gdy otarłam krew i podziękowałam chłopakom, którzy pospieszyli mi na ratunek, stwierdziłam, że minęła mi depresja, z którą walczyłam w ostatnich dniach. Ta przygoda była trafną metaforą tego, co mnie spotyka. Nie ma sensu tracić sił na walkę z okolicznościami zewnętrznymi. One są jak fale – nieokiełznane, nieuporządkowane, pchają i ciągną, gdzie chcą. Można je jednak wykorzystać, poddać się biegowi wydarzeń, by osiągnąć swój cel.

W niedzielę była piękna plaża i pięć godzin terapeutycznych rozmów. Wróciliśmy, by stawić czoła problemom. Wróciliśmy spokojni, zadowoleni i każde z nas zajęło się porządkowaniem własnych spraw. Już nie trzymam się kurczowo swoich rozczarowań, lęków i wątpliwości, czekam spokojnie na ciąg dalszy tej baskijskiej przygody. Jest piękna, dobra i bardzo ważna.

Read Full Post »