Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 29 września, 2015

Norymberga

W Norymberdze znajduje się kościół św. Sebalda. Ten VIII-wieczny pustelnik i misjonarz jest patronem miasta. Nie ma nic wspólnego z pisarzem W.G. Sebaldem. Choć może surowe mury, niosące ślady zniszczeń i odbudowy, przez to trochę patchworkowe, wprowadzają klimat znany z utworów tego autora.

W Norymberdze jest kilka fascynujących kościołów gotyckich, niezatłoczonych, niezastawionych barokowymi ołtarzami, przestronnych i dzięki temu wszystkiemu pewnie spełniających swą funkcję azylu od świata. Po kościele św. Wawrzyńca chodziłam dobre 40 minut, podziwiając jego dzieła sztuki i przyglądając się sklepieniu pod różnymi kątami. A w tle ćwiczył sobie organista. Tak niewiele trzeba do szczęścia. Powiedziałam później, gdy rozmawiałyśmy z D. o nieopłacalności wydawania poezji, że jak tego nie będziemy pielęgnować, to zostaną nam tylko te przysłowiowe zakupy w Carrefourze. Minęłyśmy niewielką demonstrację, której uczestnicy domagali się pracy w miejsce zasiłków. Mainstreamowy dyskurs jest taki, że ludzie chcą tylko dostawać kasę za nic, a przecież tak naprawdę sens życia polega na działaniu, na tworzeniu. Gdybym miała zapewniony  dochód podstawowy, który wystarczałby mi na pokrycie podstawowych wydatków, mogłabym pracować mniej i nie stresować się tymi okresami, gdy mam mniej pracy, a wolny czas przeznaczyłabym choćby na tłumaczenie poezji. Albo dawno zarzucone bezcelowe wędrówki po własnym, czy jakimkolwiek innym mieście.

Norymberga to w sumie małe miasto, pomyślałam, gdy wszyscy przechodnie przystanęli i obejrzeli się za dwoma przejeżdżającymi wozami strażackimi. Ja też. Potem zjadłam norymberskie kiełbaski z budki i siadłam za murem starego miasta, w pełnym słońcu, popatrzeć na zwykłe życie. Tramwaje majestatycznie sunęły do góry, a obok na ścieżce wspinali się rowerzyści – jedni bardziej dzielni, inni mniej, było dość stromo. I można już całkiem nieźle brodzić w liściach.

nor

Read Full Post »