Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 27 stycznia, 2015

Au

Być może uprawomocnione jest twierdzenie, że tworzenie poezji po Au to barbarzyństwo. Wielu jednak pisało, na przykład ten pan, co głosił, że śmierć jest mistrzem z Niemiec. Tworzył poezję, odcisnął swe piętno i się zabił. Paru kronikarzy tamtego bolesnego okresu, podróżników po obozowej Europie też się zabiło, ale najpierw pisali. A niektórzy pisali, ale się nie zabili, na przykład taki jeden Węgier, który pewnego razu był uprzejmy podpisać mi egzemplarz swojej powieści. Miał taki cierpliwy uśmiech.

Co sprawia, że jedni wychodzą z Au, otrzepują kurz i powoli wtapiają się w życie. Płodzą i rodzą dzieci, budują domy, sadzą przeróżne rośliny i dokarmiają koty, a inni tego robić jakoś nie mogą – fakt, że przeżyli jest dla nich gorszy od perspektywy śmierci. Wszyscy oni widzieli to samo, a jednak inaczej. Tam, gdzie jeden widzi koniec, drugi dostrzeże początek, nową nadzieję po katastrofie. Czy ta zdolność do przetrwania i odbudowy jest zapisana w genach? W psyche? Czy ja, przeżywszy Au, potrafiłabym dalej żyć, czytać poezję?

Moi nie byli w Au. Ale też nie mieli wesoło. Patrzyli na rozstrzelanie mężów, ukrywali się przed wywózką do Niemiec, na Sybir, siedzieli na lubelskim Zamku za tych, co poszli do lasu, znosili bombardowania, kryli się w głuszy przed nadchodzącym ze wschodu frontem, dzierżąc w ręku noworodka. A potem jakoś podnosili się, rodzili i płodzili dzieci, pracowali, budowali domy, poszerzali obejścia, jeździli koleją do poniemieckich miast, zasiedlali poniemieckie folwarki, zapominali nawet, gdzie złożyli tajną broń z konspiracji. Śmiali się, bawili na weselach, przybierali stosowne miny na pogrzebach. Czy przekazali mi swoją siłę? Czy sprawdziłabym się, gdyby nadeszła pora?

Read Full Post »