Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 12 marca, 2014

W czasie

Wczesnopopołudniowe weekendowe playlisty w radiu formatu złote przeboje serwują ciągle te same kawałki. Robimy obiad, radio gra, i tracimy poczucie czasu. Może być równie dobrze sobota, jak i niedziela, albo nawet inny dzień świąteczny, jeśli akurat takowy wypada w tych okolicach. Czas z linii równoległej, ze zbioru uporządkowanych punktów staje się sferą, bez początku i końca. W weekendowe dni wypełnione pracą świeci ładne, wiosenne już słońce. A potem są nieweekendowe dni wypełnione pracą (ale jakoś mniej) i też świeci słońce. Najbardziej lubię światło o zmierzchu, które wpada do mojego pokoju. Sprawia wrażenie, że świat się przybliżył, a to oznacza definitywny koniec sezonu zimowego. Pewnego dnia po prostu wychodzę bez czapki. Nie ma wcale poczucia linearności – wczoraj w czapce, dzisiaj bez. Jakbyśmy przesunęli się nagle w inne miejsce sfery, w inne otoczenie.

Weekend. Obce słowo, które się przyjęło nie wiadomo kiedy. Pamiętam jeszcze, że w dzieciństwie pisałam do Brata Krzysia kartki pocztowe (Brat nie miał wtedy telefonu) o treści: „Krzysiu, czy przyjedziesz do mnie na sobotę niedzielę?”. Kartek nie wysyłałam, nie umiałam obsługiwać poczty.

Za dużo myślę o przeszłości, o teraźniejszości tylko tyle, ile trzeba. Nie utrwalam tego, co jest. Nie opowiadam, co robiłam w piątek, w zeszłym miesiącu. Sporadycznie i tylko wobec naprawdę zainteresowanych. Pierwsze oznaki dekoncentracji u słuchających mnie zniechęcają. Nie widzę potrzeby mówić ludziom o sobie i swoim życiu. Wolę mówić o cudzych życiach, o tych, o których słucham. Tylko z najbliższymi mówię o swoich myślach, wrażeniach, lekturach.

Read Full Post »