Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2014

Na marginesie

Rewolucja na Ukrainie trwa. Krew zabitych na Majdanie nie pozwala już wycofać się protestującym. Oni wiedzą, że sprawy zaszły za daleko. Nie ma powrotu do status quo. Wielmoże ukraińscy zaczynają opuszczać kraj.

Lwów zaczął rządzić się sam. Mieszkańcy stworzyli komitety samoobrony. Nie tylko starają się zapobiec zamieszkom i prowokacjom, ale także rabowaniu sklepów, aktom przemocy wobec przedstawicielstwa władz rosyjskich. W ogóle utrzymać porządek na ulicach. Oddolna samorządność zastąpiła skompromitowaną tradycyjną władzę, choć w ratuszu urzędnicy się nie zmienili.

Całonocna runda rozmów dyplomatycznych. Do końca nie wiadomo, co chcą osiągnąć przedstawiciele UE, poza „powstrzymaniem przelewu krwi”. Czy ich celem jest zmiana władzy na Ukrainie? Czy raczej doprowadzenie do porozumienia między skonfliktowanymi stronami? Król jest nagi, wszyscy zobaczyli wyraźnie, że Unia Europejska jest słaba i prawie nic już nie znaczy. Mogłaby jeszcze coś znaczyć, gdyby zdecydowała się na działania, kiedy jeszcze był czas na działania. Gdyby chociaż symbolicznie zakończyła udział swoich sportowców na igrzyskach w Soczi. Gdyby wezwała do rozliczenia ukraińskich władz i oligarchów w Hadze. Gdyby wyraźnie powiedziała, że chce Ukrainy w swych strukturach. Gdyby…

Jedną z przyczyn, dla których nic takiego nie nastąpiło, jest to, że Unia Europejska żyje w cieniu Putina. Druga jest bardziej złożonej natury. Po głębszych zastanowieniu widać, że schemat ukraińskiej rewolucji nie jest tak odległy od tego, co dzieje się w ostatnich kryzysowych latach w Europie. I powtórzenia tego schematu europejscy politycy raczej by sobie nie życzyli.
Ukraińscy obywatele zebrali się na Majdanie, bo mieli dość władzy (wybranej wszak demokratycznie), korupcji, rozkradania państwa. Doprowadzeni do ostateczności pogarszającymi się warunkami, w jakich żyją, chcą odzyskać nadzieję i na nowo zbudować zasady egzystencji społecznej i politycznej.
Ale tego samego chcieli też protestujący w Grecji czy Hiszpanii. Tam też szaleje korupcja (liderzy czołowych hiszpańskich ugrupowań politycznych przez lata pobierali nielegalne pensje pochodzące za zrzutek biznesmenów), warunki życia drastycznie się pogarszają (cięcia w opiece zdrowotnej i szkolnictwie, bezrobocie), załamały się zasady społecznego współżycia (choćby niewypłacanie pensji w sektorze publicznym w Grecji), a warunki dyktuje niewybrana władza pochodząca z zewnątrz (słynna „troika”).
Na Ukrainie doszło do zaostrzenia sytuacji, bo z jednej strony tamtejsza władza nie waha się sięgnąć do środków ostatecznych, a z drugiej obywatele zostali pozbawieni ostatniej nadziei – perspektywy wejścia do UE. W Europie jeszcze trzyma się nadzieja na poprawę warunków drogami tradycyjnymi, uświęconymi wręcz. Iluzje te podtrzymuje zręcznie oficjalna propaganda, szafując chętnie takimi instrumentami, jak choćby wzrost PKB.

Ukraińska rewolucja będzie miała wiele reperkusji, pewnie też takich, o których nie mamy w tej chwili pojęcia. Może być trochę tak, jak 100 lat temu, gdy w Europie dywagowano (czasem nawet dość aktywnie zresztą) o zmianie zasad współżycia społecznego, inkluzji robotników, kobiet, regulacji stosunków pracy, o demokracji, przeżytkach feudalizmu i wolności narodów, gdy nagle rozległy się strzały z Aurory i nic nie było już takie jak przedtem.

Read Full Post »

Samostijna

Jak można pisać wiersze po Auschwitz? Jak można czytać „Czarodziejską górę”, gdy nieopodal płonie Ukraina?
W mediach ciała nakryte flagami – jakby kilkunastu Janków Wiśniewskich, może też są wśród nich Janki Wiśniewskie. Jeszcze niedawno tak samo regularnie zaglądali na facebooka, komentowali artykuły na portalach, zamieszczali słitfocie z rąsi. Potem wchłonął ich Majdan.
Wydaje się, że nie ma odwrotu. Że krwawa sanna już się zaczęła i potrwa nie wiadomo jak długo. Będzie tylko więcej krwi i nieszczęścia, które wypełnią nasz portalowy kontent, aż w pewnym momencie się znieczulimy. Poncjusz Piłat też sądził, że to wewnętrzna sprawa Żydów i odmówił swej interwencji. 2000 lat później nadal powtarzają w kościołach „…ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem, został umęczony i pogrzebany…”.
Moi rodzice w naszym wschodnim miasteczku już kilka tygodni temu ustalili, zaskakująco jak na ich stadło jednomyślnie, że gdy będzie taka potrzeba, pomieszczą u siebie uchodźców. Od tamtego czasu staje się to coraz bardziej realną perspektywą.

Read Full Post »

Catalunya

Para grająca Bacha na keyboard i perkusję pod palmami. Rombowate skrzyżowania ulic w Eixample. Smak świeżych pomarańczy. Morze Śródziemne – zawsze zaskakująco słone. Przypominające ludzkie twarze formacje piaskowcowe nad Montserrat. Skarby tamtejszego klasztoru. Niekończące się schody do katedry w Geronie. Jej średniowieczny mur miejski z widokiem na Pireneje. Ciasne perony metra. Gaudi i Picasso. 7 zakupionych książek. Restauracja don Rodriga, przypominającego przerośniętego Sancho Pansę. Wzgórza i schody. Dużo chodzenia w górę i w dół. W drodze z klasztoru Montserrat do pustelni świętego Jana mam pod stopami pół Katalonii i w ogóle się nie boję wysokości. Świat pozapirenejski jest stary. Stare są jego skały i krajobrazy. Tamtejsza kultura składa się z niepoliczalnych warstw: Rzymianie i Żydzi, Karolingowie i Maurowie, anarchiści i kabaliści, republikanie i falangiści, klasycyzm i secesja, a wszystko to podlane sosem pchlich targów, fantasmagorycznych budowli, elegancją pasaży, ocienione palmami, pokryte dźwiękiem przeciąganych głosek. Cały ten ciężar legł na moich zmysłach, pozwalając przez krótką chwilę odetchnąć katalońską, śródziemnomorską wiecznością. Światem, który, mam wrażenie, odchodzi.

Po to bym nazywał się Ángel González,
bym położył swój ciężar na ziemi,
potrzebna była szeroka przestrzeń
i czas długi:
ludzie zamieszkujący wszystkie miejsca świata,
płodne brzuchy kobiet i ciała
i jeszcze więcej ciał nieustannie się przekuwających
w nowe ciało.
Przesilenia i równonoce oświetlały
swym zmiennym światłem, różnością nieba
tysiącletnią podróż mego ciała
wspinającego się na wieki i na kości.
Tego powolnego i bolesnego pochodu
tej ucieczki do samego końca, po tym jak przetrwałem
katastrofy i chwytałem się
ostatniego westchnienia umarłych,
jestem jedynie konsekwencją, owocem,
tym, co pozostaje, zepsute, pomiędzy resztkami;
to, co tu widzicie,
jest tylko
upartą ruiną, która opiera się
zawaleniu, która walczy z wiatrem,
kroczy ścieżkami, co nie prowadzą
w żadne miejsce. Sukces
wszystkich porażek. Pełna furii
siła zniechęcenia…

Read Full Post »