Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Styczeń 2014

Gdy media donoszą o obszernych delegacjach, przywódcach państwowych i uroczystościach, myślę zazwyczaj o tym, że w Oświęcimiu mieszkają ludzie. 40 tysięcy ludzi. Jak się żyje za płotem obozu – i nie chodzi mi o spory o supermarket czy klasztor? Jak to jest mieszkać w miejscu tak nasyconym historią, pamięcią, zbrodnią?

A potem myślę o tych przywódcach i wieńcach, o przemówieniach i symbolach. 27 stycznia pomyślany jest jako dzień, w którym upamiętnia się Holocaust. Wspólnota europejska stara się, by uczynić tę datę kamieniem milowym wspólnotowej pamięci historycznej. Pamięć o Holocauście, która już za kilkanaście lat zamieni się w pełni w historię, i która od paru dekad coraz bardziej się instytucjonalizuje, ma być historycznym fundamentem spajającym europejską wspólnotę. Pretekstem do symbolicznego połączenia następców ofiar, oprawców, świadków, z ukłonem w stronę wyzwolicieli. Z ukłonem tylko, bo przecież Rosjanie nie należą do tej wyobrażonej Europy początków XXI wieku, z nimi łączą nas tylko interesy. Włączenie ich w naszą wspólnotę wymagałoby wzięcia pod uwagę także milionów ofiar radzieckich łagrów, głodu i zimna, oblężenia Petersburga, wytrzebionych oddziałów Armii Czerwonej etc. Nie wiem, czy Europa jest na to gotowa. Tym bardziej, że w krajach postradzieckich nie pojawiła się jeszcze gotowość do stawienia czoła zbrodniom ani niekanonicznym ofiarom.
Kiedy myślę o tym, jak w Polsce przepracowuje się bolesne relacje z sąsiadami, widzę stały postęp w obszarze stosunków polsko-niemieckich czy polsko-żydowskich. Można mówić, dyskutować, spierać się, wymagać, ale już na wyższym poziomie. Podczas gdy stosunki ze wschodnimi sąsiadami to nadal źródło gorących emocji, atawistycznych zachowań, zamkniętych, ogólnie rzecz biorąc, pod hasłami: Wilno, Lwów, ostatnio Smoleńsk. Polacy obserwują ukraiński Majdan, wypatrując flag UPA i nawiązań do ukraińskiego nacjonalizmu. Jednocześnie z niepokojem zerkają w stronę Moskwy, nasłuchując pomruku cara Władimira. Utknęliśmy zdecydowanie w relacjach polsko-ukraińskich i polsko-rosyjskich. Także dlatego, że autokratyczne reżimy nie dają szansy społeczeństwom na przepracowanie narodowej przeszłości.

W Dniu Wyzwolenia Auschwitz spojrzenie przywódców, elit kulturalnych i politycznych, zanurzone jest w przeszłość. Wydawałoby się to naturalne, bo przecież upamiętnianie są wydarzenia z przeszłości. Jednak Holocaust ma też specyficzną wartość etyczną, służy od lat jako przestroga, słup ostrzegawczy, by „nigdy więcej”. W tym charakterze przesuwa się ku przyszłości. Szkoda jednak, że to przesunięcie gładko przeskakuje nad teraźniejszością. W której zaostrza się konflikt na Ukrainie, uchodźcy syryjscy (i nie tylko) nadaremnie szturmują bramy Twierdzy Europa, a brytyjski premier wybiera się na krucjatę przeciwko imigrantom. Zaś rządy i paneuropejskie instytucje coraz więcej zabierają własnym obywatelom, by coraz więcej dawać ponadnarodowym korporacjom. 69 lat po wyzwoleniu obozu Auschwitz obawiam się, że tak niewiele się nauczyliśmy z tamtej bolesnej lekcji.

Read Full Post »

Votum separatum

W kontekście głośnych w ostatnich medialnych debat o „słoikach”, tej całej stereotypizacji, dyskursu dyskryminującego, przedstawiania swoich praw i wskazywania na brak takich samych praw u innych ze względu na miejsce urodzenia i posiadanie takich, a nie innych dziadków i rodziców, w kontekście zinstytucjonalizowania tego języka poprzez wprowadzenie tzw. karty warszawiaka, myślę sobie, że zbyt szybko dzień 17 stycznia został wyparty ze zbiorowej pamięci. To dzień, w którym Warszawa została wreszcie zwrócona jej mieszkańcom. Tyle tylko, że tych mieszkańców już nie było. Dzień, w którym zaczął się kolejny etap jej historii, innej historii, naznaczonej napływem nowej ludności, nową krwią, nowym entuzjazmem. Cały naród budował swoją stolicę, miasta poniemieckie pakowały cegły by odbudować tutejszą starówkę, do muzeów wracały uratowane zbiory, wracali ludzie, wracało życie. Poprzez daninę krwi Warszawa stałą się miastem-symbolem, świadectwem odrodzenia całego narodu. W mojej podstawówce składaliśmy przysięgę zuchową na kamienie z Barbakanu i czytaliśmy z przejęciem wiersze wojenne, „przeszedł koma 3”. Nasze podręczniki zdobiła syrenka, nasze tyłki spodnie z bazaru Różyckiego. Centrum małego wszechświata lat 80. – wyśniona Warszawa z ruchomymi schodami na Dworcu Centralnym. 17 stycznia 1945 r. jedna obca armia wreszcie wyparła drugą z tego morza ruin. Gdyby nie sen o Warszawie, śniony jak Polska długa i szeroka, nie byłoby szybkiego podniesienia się. Warszawa stała się Polską, Polska Warszawą, wszyscy poniekąd jesteśmy warszawiakami, wpis w dowodzie niewiele tu zmienia.

Read Full Post »