Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 19 grudnia, 2013

Słoneczne, suche przedzimie wyciąga z rzeczywistości zaskakujące fragmenty. Przy Dworcu Gdańskim wyłonił się nagle nowy biurowiec. Jego bryła jest tak brutalna, mroczna i ostra, że mógłby stać się siedzibą Mordoru, gdyby z jakiegoś powodu Mordor został przeniesiony na Ziemię. Nawet zwieńczenie tego budynku przypomina dwa rogi – miejsce na Oko, które patrzyłoby to na stadion Polonii, to na CH Arkadia. Szkło i kamień to motywy przewodnie elewacji sąsiadujących z siedzibą Mordoru nowych budynków mieszkalnych. Patrzę na nie z wiaduktu i widzę okrutną przestrzeń pokrytą bezdusznymi piętrami. To przecież Umchlagplatz, nakryty jakby licznymi czapami, pusty i nieprzyjazny. Jakby nikt tam nie mieszkał (a przecież mieszka), jakby nie było tam życia (a przecież jest, i nawet rodzi się codziennie w okolicznym szpitalu na Inflanckiej). Patrzę z wiaduktu (autobus stoi w korku) i prawie czekam aż w ten jasny, słoneczny dzień zaczną wyłaniać się duchy.
Niskie, szeroko rozstawione bloki w okolicach Pomnika Bohaterów Getta, sprawiają wrażenie, jakby tu były tylko na chwilę. Jakby na zgliszcza przyszli skromni, zagubieni ludzie, trochę pozamiatali i wybudowali sobie schronienia. Nic bardziej naturalnego na świecie. A potem zadbali o zieleń, sprowadzili wesołe psy i niewinne dzieci i tam sobie zostali, obłaskawiając rzeczywistość i nierzeczywistość na prywatne sposoby. Natomiast wielkie skupiska okien i wież na północ od ulicy Stawki to świadome zapomnienie, nieprzyjmowanie-do-wiadomości, przykrycie ukrytych wymiarów ciężarem pieniądza i modnego designu. Wcielona arogancja. Patrzę w głąb pustych ulic (autobus stoi jeszcze) przypominających kaniony. Dostrzegam monumentalizm budynków. Myśl biegnie ku hitlerowskiej kancelarii w Berlinie. Ten sam styl, ta sama napuszoność, to samo odhumanizowanie.

Read Full Post »