Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 14 czerwca, 2013

Z północnego miasta przywiozłam sobie katar i spieczone ramię. Zachody słońca o 21. Jasno jeszcze długo po. A kiedy noce są krótkie, jakoś wstyd nie żyć intensywnie, nie wychodzić. Ale ja jednak nie, nawet na balkon. Katar i ból zatok.
Na stronie administracyjnej bloga informacja, że akismet ochronił mnie przed 1122 spamowymi komentarzami. Wie Pani, kiedyś pamiętałam wszystkie numery. Do dziś je pamiętam – czterocyfrowe numery telefonów do Cioci Marysi, do Niuśki. W epoce komórek nie jest to już potrzebne. Pamiętam, jak pierwszy raz samodzielnie zadzwoniłam do Mamy do pracy. Poproszę z traktem operacyjnym, po przełączeniu przedstawić się i poprosić Mamę. Tato robił sobie wtedy jakieś badania, a my z Ryjkiem zostałyśmy same w domu (kiedyś nie groził za to prokurator) i robiło się ciemno. Być może kiedyś, w epoce gdy cukierki wydzielano z braku a nie nadmiaru, dzieci były bardziej dorosłe, dźwigały nieznośne ciężary, o których nie mogły nikomu powiedzieć, bo bały się niezrozumienia. Nocami przychodziły do nich straszne potwory, których nie odpędzała nawet Matka Boska Częstochowska wisząca na przeciwległej ścianie, zresztą sama mroczna, o ciemnej twarzy z niepokojącymi bliznami. W dzieciństwie była głównie jesień, często padał deszcz i trzeba było nosić niewygodne ubrania. Codziennie kilka godzin w nylonowym fartuszku, którego brzydziłam się dotknąć. Codziennie w szkole bolała mnie głowa i mnie mdliło. Jak teraz. Teraz myślę, że po prostu ciągle miałam niedoleczone zatoki.

Read Full Post »