Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 6 kwietnia, 2013

Wiosenne bałwany

Zima trwa już 160 dni, licząc od pierwszego śniegu pod koniec października. Kilometry w śniegu i błocie źle zrobiły moim butom. Miesiące pod grubą czapką zniszczyły moje włosy. Miliardy szarych i zimnych sekund odbijają się na moim zdrowiu. W ramach przedświątecznych porządków w rodzinnym domu przerzuciłam kilkaset łopat białego, kuźwa, puchu, tyle że mokrego i zbitego.
Najlepszą strategią przetrwania jest jednak porzucenie wszelkiej nadziei. Koniec ze śledzeniem przemieszczających się frontów i prognoz średniej temperatury. Uodporniłam się też na świadomość upływającego kwietnia. Nie mam więc poczucia, że na coś czekam, ani że coś tracę. Wstaję rano i robię to, co mam robić. Jak jakiś automat. Chociaż przecież nie bez uczuć, nie bez poczucia, że to, co zrobiłam było dobre. I tak upływa wieczór i poranek. Dzień sto sześćdziesiąty.

Read Full Post »