Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 12 grudnia, 2012

Nagłe bóle głowy i głębokie zapotrzebowanie na małe lecz regularne dawki słodyczy. Lubię okres przedświąteczny i zarazem nie znoszę okresu przedświątecznego. Nie znoszę Mikołajów z ulotkami, ostrego zagęszczenia ludzi wszędzie oraz przymusu dawania i przyjmowania prezentów z pełnym okołobożonarodzeniowym namaszczeniem. Lubię przebłyski tego choinkowego nastroju, który symbolizują szopki i kolędy. To piękna historia: przez setki lat czekali na Mesjasza, pewnie myśląc, że zjedzie z nieba ognistym rydwanem, którym wjechał tam Eliasz. A tu narodził się chłopczyk w ubogiej rodzinie, w jakiejś szopie, i tylko maluczcy i bydlątka się na nim poznali. No i prawdziwi mędrcy, bo wyczytali to w gwiazdach. A w tym czasie cała Palestyna przemieszczała się po miastach i wsiach, bo jej cesarz nakazał, zaglądając pewnie po drodze do ówczesnych Arkadii i Manufaktur, grając w kości, ubijając interesy i bałamucąc na potęgę. Nie usłyszeli w tym zgiełku trąb archaniołów. My też ich nie usłyszymy, gdy spełniać się będzie największe pragnienie dzisiejszej ludzkości, jakiekolwiek ono jest. Chociaż są wśród nas tacy, co nadstawiają uszu. Są skrajnie uważni i skupieni. Jak starszy mężczyzna, naprzeciw którego siedziałam dziś w autobusie 116. Odmawiał bezgłośnie różaniec i z szacunkiem chylił głowę przy każdym mijanym kościele. Na kolanach miał mokre plamy, pewnie od klęczenia. Po trzykroć zrobił znak krzyża w stronę ambasady chińskiej, jakby chroniąc się w ten sposób przed złym. Ale i on przegapiłby nadejście Mesjasza, bo zbytnio otoczył się rytuałami i formułkami. Tak jest zawsze bezpieczniej, ale czy ma to sens?

Read Full Post »