Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 1 października, 2012

Już więcej żółci niż zieleni. Nieuchronna procesja ku śniegowi pod butami ruszyła. W tych rzadkich chwilach, kiedy mogę zalec z książką na łóżku czytam sobie o historii klimatu. Nasza walka ze zmianami klimatu wydaje mi się równie jałowa jak starożytne przebłagiwanie bogów z piorunami w ręku. Myślimy sobie, że ta nasza cywilizacja jest tak wspaniała, że koniecznie trzeba ją zachować. A może lepiej pozwolić jej upaść. Z upadku Rzymu (w wyniku ochłodzenia i związanych z tym klęskami pozostała ledwie 1/3 ludności) wyłonił się nieco jednak przyjemniejszy, w pewnych aspektach przynajmniej, świat średniowieczny.

Żyję zaprzyjaźnionymi bibliotekami. Nagromadzonymi książkami. Newsletterami z wydawniczymi nowościami. Mnóstwo radości i świeżości. Za to pogłębiło mi się rozczarowanie miejscową prasą. Odrzucam kolejne nawyki czytelnicze, bo nie mogę już znieść tej sztampowości i braku pogłębionej analizy, które cechuję współczesne polskie dziennikarstwo. Jest jeszcze internet i niszowe portale, z których można coś sensownego wyłuskać, ale w zasadzie nieregularnie. Czym różni się celebrycka opowieść o depresji i przemocy w rodzinie od celebryckiej opowieści o nowym apartamencie i szczęśliwej ciąży? Ma przecież wywoływać te same emocje. I chociaż waga tych pierwszych tematów jest nieporównanie większa, to kanał do ich przekazania jest niewłaściwy, a to rzutuje na odbiór. Pamiętam jeszcze jak celebrytką stawała się matka, która zabiła swoje dziecko – kierowana przez media gawiedź interesowała się jej relacjami z rodziną i fryzurami, a nie pustką moralną i emocjonalną. Nie wiem, na co – poza może efektem marketingowym – liczą panie F. i P. odsłaniając się mediach. Nie wiem, na co – poza zdecydowanie efektem marketingowym – liczą ci, którzy udostępniają im łamy. Nie wiem, dlaczego niektórzy sądzą, że te wyznania pomogą innym ofiarom i chorym. Uważam, że mogą nawet wywołać jeszcze większą niemoc. Zdzisława z Nowej Soli jeszcze mocniej poczuje swoje uzależnienie od katującego męża, bo nie jest świetnie zarabiającą aktorką, jest zależna od męża finansowo, ma dzieci, które musiałaby zabrać ze sobą, a nie ma dokąd i nie ma za co. Nikt jej nie pomoże, nie pogłaska po głowie, policjant jest kumplem szwagra i odmówi założenia niebieskiej karty, po co się wygłupiać i skandal robić w sąsiedztwie. Jerzy z Lęborka nie ma nikogo, kto by go zaprowadził na hamak choćby do ogrodu. Żona haruje na trzech etatach, żeby utrzymać rodzinę, bo on nie pamięta, kiedy ostatnio miał pracę. Siedzi przed telewizorem i pali papierosy, miał iść na terapię, ale za drogo i ktoś musiałby go zawieźć. Samo życie, jak mówią w telewizji. Tylko że nie każdy jego aspekt dobrze się sprzedaje.

Read Full Post »