Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 7 września, 2012

Nadchodzący poważny kryzys w finansach państwa oraz związane z tym problemy nie są chyba zbyt medialnym tematem. Dziennikarze musieliby się przecież zagłebić w dany temat, popatrzeć w dane, statystyki, siegnąć do wielostronicowych opracowań lub przygotować do wywiadów z kompetentnymi osobami. Po co? Lepiej rozpętać medialny szum (albo chociaż szumik). Mieliśmy tego już trochę podczas sezonu ogórkowego. „Ładnym” ukoronowaniem tegorocznych wakacji stała się agresywna i żenująca wypowiedź niejakiego Zbigniewa Mikołejki, profesora Polskiej Akademii Nauk. Mikołejko rzucił się na młode matki, zarzucając im roszczeniowość, nieodpowiedzialność oraz chęć ustawienia się w życiu kosztem dziecka. Jaka wspaniała puenta wielotygodniowej „dyskusji” na temat tych strasznych ciężarnych, które idą na zwolnienie albo wykorzystują luki w ustawie o ZUS! Gdzieś w sąsiednich kanałach informacyjnych pojawiły się fragmenty blogowego wpisu Janusza Korwina-Mikkego, dla którego sport osób niepełnosprawnych jest czymś, czego nie godzi się pokazywać.

Mikołejce odpowiedzieli forumowicze, blogerzy i blogerki, redaktorki i inne postacie medialne, Korwinowi-Mikkemu sama Janina Ochojska. Czy było warto? Media, które oba „szumy” rozpętały, cieszą się z burzy, która zwiększa im na te kilka dni klikalność. Mikołejko i Korwin cieszą się, bo znowu jest o nich głośno. A co mamy z tego my – zwykli ludzie, oburzeni takim stawianiem sprawy, zszokowani językiem i zniesmaczeni faktem, że z kilku idiotycznych zdań robi się takie wielkie halo? Czy mamy natychmiast ruszyć na barykady i tłumaczyć tym niewyparzonym pyskom nasze stanowisko, pokazując jednocześnie publicznie nasze oburzenie? Czy nie napędzamy w ten sposób publiki? Mikołejko użył jednej polemiki do tego, by jeszcze raz wyłuszczyć swoje „stanowisko”. Klikalność rośnie. Co pani o tym sądzi, pani redaktor? Co pan czuł, panie przewodniczący? Oddajemy głos do studia, gdzie znana z serialu „Wredne baby” aktorka opowie o swoich odczuciach co do Sprawy…

I nagle okazuje się, że musimy tłumaczyć, że to nieprawda, że feminizm jest winny brudowi w polskich domach i śmierci kilkumiesięcznej dziewczynki. Musimy jeszcze raz wykazywać, że osoby niepełnosprawne też mają prawo do uprawiania sportu, miłości, seksu, normalnej pracy. Powtarzać, że kobiety w ciąży są w tym kraju nienajlepiej traktowane i dlatego starają się wykorzystać swoje skąpe przywileje na maksa. Że nauczyciele, pielęgniarki, lekarze i policjanci pracują przecież na rzecz całego społeczeństwa. Że dobrze jest, by dzieci uczyły się w mniejszych klasach i mogły zjeść pełnowartościowy ciepły posiłek ze sprawdzonej kuchni. Że eksmisje na bruk są złe. Że pracownicy mają prawo się zrzeszać. Że… można tak ciągnąć godzinami. Znowu stajemy przed konieczością zainicjowania pracy u podstaw. Tyle że ktos już kiedyś to zrobił.

Kto nam bruździ? Upadające tradycyjne media, które sądzą, że w epoce tabloidyzacji i internetu można już wszystko? Wielkie korporacje medialne, które połaszą się na każdy zysk, w czym dzielnie sekundują im „eksperci” w stylu detektywa Rutkowskiego, Kasi Cichopek i Dominiki Wielowieyskiej? Politycy i dziennikarze zachwyceni tym, że na medialnym show można się tak ładnie pokazać i nie trzeba sięw dodatku w ogóle przygotowywać? Dotąd przyglądałam się tej degrengoladzie z dystansu, ale po tym, co się stało w internecie po wypowiedzi Mikołejki przeraziłam się bijącą z niego nienawiścią i pewnością siebie. Przeraziłam się także perspektywą, że być może niedługo będę musiała stanąć w obronie praw wyborczych kobiet albo prawa pracownika do otrzymywania płacy za swoją pracę? Berlińska bohema z lat 20. też pewnie sądziła, że skoro świat poszedł tak do przodu, to nikt już im nie odbierze prawa do przebierania się za osoby przeciwnej płci i życia w wolnych związkach, także jednopłciowych.

Chciałabym, żebyśmy wyszli z tej narzuconej nam nie wiadomo kiedy mentalnej kloaki i rzetelnie porozmawiali choćby o kryzysie i sprawiedliwszym urządzeniu społeczeństwa. To jednak jest bardzo trudne w dziesiejszym świecie i boję się, że chwilowo prawie niemożliwe w dzisiejszej Polsce. To może niech chociaż poważne osoby nie brudzą się polemikami z bzdurnymi tezami jakichś sfrustrowanych błaznów.

Read Full Post »