Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Sierpień 2012

A…

… za szeroko otwartym oknem nadal piękne lato. Chcę, żeby trwało. Na nowo odkrywam orzeźwiającą moc spacerów bez celu. I wczesnego kładzenia się spać.

Read Full Post »

Non-fiction

Półwysep Helski jest moim prywatnym przedsionkiem raju. Krzaki dzikiej róży, korale jarzębiny, niewysokie sosny na wydmach. Morze we wszystkich swoich odsłonach: spokojne, wzburzone, zameduzowione, z falami powalającymi najsilniejszych amatorów kąpieli, każdego dnia ciepłe, odbijające błękit niebo i szarość chmur. Można leżeć na plaży w palącym słońcu lub pod mrocznymi stratusami, patrzeć się na przepływające we mgle na horyzoncie statki-widma albo pogrążyć się w wakacyjnej lekturze. Zawieszenie codzienności, zawieszenie praw przyrody. Leżę mokra na wilgotnym piasku, wystawiam mokre włosy na silny, chłodny wiatr czy też w samo południe wystawiam się cała ku słońcu i wierzę, że to jest zdrowe, bo robię to tutaj, na tym odległym skrawku ziemi. Gdzie indziej na pewno skończyłoby się przeziębieniem czy udarem słonecznym. Były też inne niecodzienne zjawiska: dudniące na plaży pioruny z odległej, niewidocznej burzy, tęczowy efekt halo wokół słońca, szalony wiatr na spokojnej zwykle zatoce. Budzę się nad ranem i wyglądam przez okno, na wschodzie niebo się rozjaśnia, a jastarnicka latarnia morska puszcza do mnie oko w regularnych odstępach. Zalewa mnie nagły podziw dla tak prostego piękna. Na koniec ostatnie dotknięcie morza, ostatni rejs i ostatni wdech tamtejszego powietrza. A potem powrót do dusznego interioru, z jego upałami, burzami, kurzem miasta i sprawami do zrobienia. Niech będzie. I tak jestem zaimpregnowana.

Read Full Post »

Poza patrolem

Chmury przewalają się z niespotykaną intensywnością. Nim zdążę przyzwyczaić się do mroku, wychodzi słońce, nim dobrze przyzwyczaję się do słońca, zaczyna padać deszcz. We snach zwykłe wydarzenia nabierają dziwnej mroczności. Bardzo to wszystko odczuwam i przeżywam – niekiedy nawet już po obudzeniu. Bliskie lub tylko znane mi osoby ujawniają w nich swoje nieco demoniczne strony. Ale tak przy okazji, nienachalnie. Jakby odbijały otaczającą nas w tych majakach atmosferę. Jakie zakamarki mojej własnej psychiki odbijają te wizje senne?

Trwam w prokrastynacji i przeczekiwaniu.

Na jawie także świat odsłania swoje różne oblicza. Znowu, czytając wyimki z gazet i portali, mam wrażenie, że ja i moje otoczenie jestesmy ostatnią ostoją zdrowego rozsądku (cokolwiek to znaczy) i jako ostatni na tym świecie rozumiemy mechanizmy nim rządzące i panujące w nim absurdy. Wiąże się z tym poczucie pewnej bezsilności i bezużyteczności zgromadzonej wiedzy.

Jak pogodzić bezkompromisowość ze zmienianiem świata?

Read Full Post »

Początek sierpnia. Siedzę w podejrzanie wakacyjnej Warszawie i mam wrażenie, że wszyscy mi wyjechali. Pracy też mam mniej i raczej mi z tym dobrze. Za to więcej pomysłów. Rosną we mnie jak ciasto drożdżowe. Lubię to uczucie. Z letniego stuporu budzi się powoli moje życie intelektualne. Minimum działań. Na pytanie co robisz nie wiem, co odpowiedzieć. Trochę pracy, trochę porządków, trochę sportu. Przerzucanie jednostek czasowych z jednej kupki na drugą.

Read Full Post »

Pełnia lata

W poniedziałek rano zakończyłam jeden projekt książkowy. Poszłam na masaż, zreaktywowałam się towarzysko i wybrałam się po nowe książki do BUW-u, ale tam oczekiwano już mającej nastapić we wtorek wizyty jakiegoś amerykańskiego kandydata, więc zostałam na czytelniczym lodzie. Za to obejrzałam nowego Batmana i utwierdziłam się w przekonaniu, że ci ludzie w Ameryce są, delikatnie mówiąc, niemądrzy. Pokazanie w filmie mieszkańców Gotham, wychodzących na ulice z ulgą, że bomba atomowa nie wybuchła w ich mieście tylko w przylegającej zatoce to był szczyt. Ja wiem, że to tylko ekranizacja komiksu, ale dzieciaki przyjmą te wszystkie bzdury na serio i naprawdę będą przekonani, że energia jądrowa jest energią czystą, choć niebezpieczną, bo świat przecież pełen jest szaleńców, którzy zrobią z reaktora bombę. Luki w scenariuszu są okrutne, a motywacje bohaterów tak bardzo niejasne, żepo wyjściu z kina miałam wrażenie, że wszystkim chodziło tylko o zrobienie wymarzonej demolki. A szkoda, bo zestaw aktorski dobry.

Pół okiem śledzę sobie olimpiadę i widzę, że moje sceptyczne typy sprzed ceremonii otwarcia (góra 2, 3 medale dla Polski) mają dużo szanse się sprawdzić. Drugim pół okiem śledzę wznowione dyskusje o powstaniu warszawskim. Ciekawe, jak zmienia się dominująca narracja. Prawie na moich oczach, bo kiedyś na starym blogu też się wypowiadałam i moje poglądy też ewoluowały. I dużo o tym czytałąm i dyskutowałam, także w sieci. Teraz pociągają mnie już inne tematy, inne narracje. I pani Madonna też jest mi zupełnie obojętna.

Read Full Post »