Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2012

***

Gdy niechcący zrzucam z półki koszyczek z kluczami i drobiazgami potrzebnymi czasami przed wyjściem z domu, wypada z niego piłeczka ping-pongowa i podskakując po kafelkach przedpokoju zmierza w stronę kuchni. Dźwięk odbijającej się piłeczki do ping-ponga jest swoistą magdalenką. Przypomina mi się dzieciństwo i dom rodzinny. Wydaje mi się on nagle pełen piłeczek ping-pongowych, uderzających o kamienną podłogę. Grywaliśmy z Tatą praktycznie co wieczór w naszej piwnicy, a popołudnia spędzałam czasem na samotnym odbijaniu piłeczki o ściany. Na kawałkach dykty notowaliśmy wyniki kredą. Nad stołem do ping-ponga wisiała goła żarówka.

Gdy Brat Krzyś przejeżdża rowerem przez rodzinną wieś naszego Dziadka, nie musi się nikomu przedstawiać. Co więcej na drogę wychodzą nieukrywający ciekawości starsi mieszkańcy. Myślę o wędrówkach genów przez pokolenia i niezamierzonym przyjmowaniem póz, robieniem min, stawaniem się kimś, kogo już nie ma wśród nas. Patrzę na dawno niewidzianego wujka i co chwila na nowo odkrywam w nim jego matkę, jego siostry, siostrzeńców. Nie jesteśmy samotnymi wyspami – tak wiele w nas z innych. Zaskakująco dobrze mi z tą myślą.

Read Full Post »

W lipcu 2012 myślę o bliskich mi ludziach, jestem z nimi, rozmawiam, spędzam czas, pijąc tinto de verano. Myślę o tym, dlaczego jest mi z nimi dobrze i o tym, dlaczego jest mi z nimi źle. A w tle pobrzmiewa najistotniejsze pytanie: kim jestem ja sama? Jakie są moje właściwości? Co skąd czerpałam i czerpię? Spędziłam trochę czasu w krainie dzieciństwa, dotykając podstaw, które mnie kształtowały. Z mgły przeszłości wyłaniają się poszczególne warstwy, które się na siebie nakładały, tworząc moją osobowość. Ile jest w tym mnie, ile zewnętrznych warunków? Co było już oczywiste od samego początku, a co przyszło z czasem i wydarzeniami? Przyśnił mi się powrót do szkoły, na lekcje matematyki. „Dlaczego nie odrabiam prac domowych z matematyki?” – zapytałam w nim sama siebie. Rozejrzałam się jakby w poszukiwaniu odpowiedzi. Spojrzałam na swoje stopy zanurzone w wartkim strumieniu i odpowiedziałam: „Bo matematyka mnie nie interesuje, a ja nie robię rzeczy, które mnie nie interesują”. Na szczęście, interesuje mnie wiele rzeczy, więc zawsze mam sporo do zrobienia. Lubię to, co robię zawodowo. Lubię to, co robię w czasie wolnym. I nie mam już ciśnienia na rzeczy, które przerastają moje możliwości. Zadowalam się tym, co jest. I nie ma w tym cienia porażki, być może jest to nawet zwycięstwo, paradoksalnie. „What you don’t have, you don’t need it now”. Dziwne, dziwne lipcowe myśli.

Read Full Post »

Wiele oblicz lata

Upały odeszły wraz ze wczorajszą burzą. Można przeregulować lodówki. Świeże powietrze delikatnie wpływa przez na wpół otwarte okna.

Wygłaskałam psy i koty. Zebrałam maliny. Komary zrobiły mi wiele kuku na nogach.

Gdy już wejdę wieczorem do łóżka, chcę tylko czytać Isabel Allende. Do zamknięcia oczu.

Read Full Post »