Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 20 kwietnia, 2012

Każdego ranka, gdy idę do kuchni mam nadzieję, że nocą zjawiły się dobre duszki i pozmywały naczynia. Wszystkie używane przeze mnie kubki są już brudne, więc z szafki wyciągam kolejne, takie, które dawno nie dostąpiły zaszczytu podniesienia do jakichkolwiek ust. A potem talerze, a potem noże. Zakupy, jakie robię w tym tygodniu są każdego dnia skromniejsze. Dzisiaj w niespodziewanym ataku głodu przyniosłam sobie po południu obiad z zaprzyjaźnionej pizzerii. Zjadłam go jednym z ostatnich czystych widelców. Horyzont czasowy posiłków znacznie się ograniczył. Na przyszłe śniadanie mam tylko jedną bułkę lub jeden serek – do wyboru.

Było zimno, było znowu dużo pracy, było trochę nerwów i jakiś taki nagły atak żałosności pewnych poczynań. Kupiłam witaminy, skupiłam się, poszłam na masaż i zdecydowałam, że pora już odetchnąć i wetchnąć resztki swojego ciepła w resztki ciepła świata, jak pisał poeta. Lubię te niewielki książeczki z serii Nike Czytelnika – mieszczą się w kieszeni płaszcza i zawierają najznakomitszą literaturę. „Planeta pana Sammlera” Saula Bellowa nie ma tak na dobrą sprawę wciągającej akcji. Ot, starszy człowiek snuje się po Nowym Jorku, spotyka ludzi, wspomina, obserwuje i ma przemyślenia. Ale ciężar gatunkowy – tak to nazwijmy – tej opowieści jest znaczny. Przykuwa, zasysa, hipnotyzuje. Dla równowagi mam jeszcze „Nasz kosmiczny dom” Martina Reesa. Żadne sakralne miejsce nie jest w stanie tchnąć we mnie tyle bojaźni bożej co czytanie o miliardach lat i tryliardach kilometrów naszego wszechświata albo niezgłębiona przypadkowość pierwszego przejścia wodoru w hel, która zainicjowała powstawanie tego wszystkiego. „Największą tajemnicą jest to, dlaczego w ogóle cokolwiek istnieje. Jaka siła tchnęła życie w równania fizyki i zrealizowała je w rzeczywistym kosmosie”?

Read Full Post »