Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2012

Z nocnych refleksji

Pewne rzeczy są niezmienialne, dopóki chcemy, żeby takimi były.

Ingrid ostatnio dużo filozofuje. Ale przynajmniej ma papier, który ją do tego uprawnia. W wolnych chwilach tłumaczy wiersze. Na to nie ma papieru, ale jej to za bardzo nie wzrusza.

A wschód słońca w południe następuje…

Ingrid deprawuje swoimi zboczeniami. Zawodowymi. Ryjek2 zaczyna krzyczeć na widok karygodnych błędów w czytanej książce.

Zew natury. Spać, z przerwami na jedzenie i sikanie. Wyłączyć komputer, zakopać telefon. Nie czytać, nie pisać, nie intelektualizować. Śmiać się głupio do siebie samej. Rozegrać szybką partyjkę badmintona z godnym przeciwnikiem. Wchłaniać wieczorami białe wino, gadając o pierdołach.

Read Full Post »

I bach, uderzyła w nas wiosna. W weekend zaprezentowałam światu swój nowy czerwony płaszcz. Był w kolorze słońca, które zachodziło nad Sielcami tamtego niedzielnego popołudnia, gdy wracałam z proszonego obiadu w babskim gronie, który to obiad bardzo mi smakował i mam wrażenie, że przywrócił apetyt, stracony gdzieś w środku mrozów. Ryjek mnie rozpuszcza. Dostarcza czekolady, lodów i nieproszona przynosi piwo z garażu akurat w te wieczory, kiedy mam ochotę na piwo. A wczoraj było mi sennie podczas wieczornych zajęć. Dostałam ataku ziewania. Mam zwiększone zapotrzebowanie na sen. Nie muszę już wspomagać się hydroksyzyną. Na stoliku przy łóżku piętrzą się pożyczone powieści. Chce mi się spędzić ze dwa, trzy dni na ich czytaniu. Ale jeszcze nie nadeszła ta pora. Jeszcze jest dużo pracy, jeszcze jest mnóstwo spraw i zadań. Codziennie trzeba się mierzyć z codziennością. Codziennie otwierać drzwi, pocztę, usta. Już niedługo. A potem pojadę do Sopotu. To będzie mój pierwszy wyjazd bez komputera od czasu Serbii. Nie mogę się już doczekać. Nic na świecie nie koi mnie bardziej niż powiew wiatru od morza.

Read Full Post »

„Men are weak” – powiedział Elrond w pierwszej części „Lord of the Rings”. Jestem przekonana, że z tego zbioru wyłączył kobiety. Zadziwia mnie własna zdolność szybkiej regeneracji po krótkiej, acz intensywnej emocjonalnie przygodzie. Wystarczył tylko jeden dzień w kokonie, kilka krótkich rozmów i trochę zdań napisanych tu i ówdzie – z i bez adresata. Czasami po tym, jak coś nieprzewidzianego przewróci mi porządek dni i tygodni, wychodzę z domu i zastanawia mnie, jak metro może nadal normalnie kursować, jak ludzie mogą czytać kolejne wydania gazet i podbiegać do autobusów, wyciągać pieniądze z bankomatów i kupować bułki, gdy przecież egzystencja każdego i każdej z nich wisi tak naprawdę na włosku. Gdy każdego dnia może się wydarzyć coś, po czym powiesz, że chcesz znowu być humistką (od Davida Hume’a) i się nie spodziewać, zawiesić wszelką wiarę i olać doświadczenie. Jestem na hydroksyzynie (muszę przywrócić sobie właściwy rytm snu), pewnie dlatego czuję się nieco oddalona od świata i się dziwię. A nie tylko mi przydarzają się niecodzienne historie. Może to wpływ tego zapowiadanego końca świata? Może to przynajmniej przeczucie końca świata, jaki znamy.

Od miesięcy oglądam wiosenne płaszcze w jednym ze sklepów. Nie mogłam dotąd zdecydować się na kolor, bo podobało mi się kilka. Wczoraj weszłam do tego sklepu, poprosiłam panią z obsługi o pokazanie, gdzie wiszą te płaszcze, z miejsca wzięłam czerwony, przymierzyłam i kazałam odłożyć dla mnie na następny dzień (nie miałam przy sobie kuponu zniżkowego, a grzech byłby z niego nie skorzystać). Dzisiaj stanę się właścicielką pięknego czerwonego płaszcza. I niech już nadchodzi ta wiosna i pokazuje, co tam ma dla mnie jeszcze w zanadrzu…

Read Full Post »

I nagle wszystko się zwinęło. Została tylko potrzeba okokonowania. Przynajmniej na chwilę – myślę, że to zdrowe.
I któraż to źle przespana noc i czy faktycznie były one potrzebne? Pewnie były. Ewolucja trwa w najlepsze, zbiera się coraz dziwniejsze doświadczenia i pewnie właśnie na tym polega dorosłość, żeby je przetrwać, zironizować, zapisać w beletrystyczny sposób i z czasem zapomnieć. W złapanym gdzieś między jednym a drugim przebudzeniem śnie dokonywałam nadludzkiego wysiłku przypominania sobie. Wszystko zlewało się w jedno, a w prowadzonym dzienniku brakowało kartek z zapiskami z przedziału czasowego sięgającego kilku lat.

Kiedy wróciłam do domu, miałam pokąsaną szyję i siniaki na udach. Do wanny nalałam gorącej wody i wsypałam soli relaksującej – niestety zabrakło oczyszczającej. Zmięte ubrania wrzuciłam do kosza na brudy. Po raz ostatni wciągnęłam jego dojmujący zapach, który utrzymał się mi na włosach i cała zanurzyłam się w wodzie. Wykasowałam wszystkie smsy, usunęłam ostatnie e-maile. Zaczęłam mozolny proces freudowskiej izolacji, do którego przeprowadzenia nie jestem wewnętrznie przekonana, ale wiem, że tak trzeba. Nie chcę znać odpowiedzi na cisnące się do głowy pytania.

A potem było mi strasznie zimno. Jakbym straciła nagle całe swoje wewnętrzne ciepło. Założyłam, czego nie robiłam nawet w najtęższe mrozy, spodnie dresowe, skarpetki i bawełnianą bluzkę z długim rękawem i trzęsąc się, weszłam do łóżka w te urywane, nieprzyjemne sny o powtarzalnych wątkach. Oby to tylko za długo nie trwało.

Read Full Post »

Fenomenalnie

Z Tajwanu do szwedzkiego sklepiku żywnościowego przy Ikei w Markach koło Warszawy przyjechał przepyszny napój aloesowy. – Dobre to? – pyta starsza kobieta w kolejce, patrząc z zastanowieniem na całe naręcze półlitrowych butelek, które przyciskam do siebie (nie wzięłam koszyka). Dobre i zbawienne.

Ryjek2 informuje mnie o konkursie literackim na opowiadanie o podróży pociągiem. Napisz, mówię do niej, ja ci popoprawiam. Wiem już, że kiedy się poprawia, to się mało czyta i nic nie pisze – każda niepewność co do przecinka  izwiązku frazeologicznego powoduje paraliż. Pochłonęły mnie odmęty kolejnych korekt. Innym odmętom się tak łatwo nie daję. Słuszne i sprawiedliwe.

Wiosna pcha się w te moje brudne okna. Tylko patrzeć jak zieleń rozpełznie się po rzeczywistości. Pod przymkniętymi oczami mam jeszcze śnieg, ale to już niedługo. Zapakowałam zimowe kurtki i buty, wyprałam letnie kolorowe sukienki nabyte jesienią w ciuchu za grosze. Patrzę na nie w chwilach zwątpienia. Mądre i śliczne.

Read Full Post »