Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 18 lutego, 2012

Który to już tak intensywny tydzień? Mniejsza o to, że miałam (i mam dalej) sporo pracy i zaczęłam nowe zajęcia, co tak bardzo pochłonęło mój czas, że prawie nie zostało mi go na cokolwiek innego. Chyba u mnie już wiosna i stałam się niczym ta płodna marcowa ziemia – z różnych stron pojawiają się nowe pomysły, a ja je w siebie wrzucam i czuję jak kiełkują i się rozprzestrzeniają. Trochę jestem z tym wszystkim na haju, codziennie wracam do domu zadowolona z siebie, wręcz podniecona nowymi wyzwaniami i w końcu serce zaczyna znowu dolegać, wiem, że mam zrobić holter, choć sądziłam, że gdy przyjdzie niż i spadnie ciśnienie, mi się też wyrówna, ale od miesięcy żyję zupełnie innym rytmem, przyspieszonym, za szybko chodzę i za dużo robię, straciłam umiar, straciłam decorum, gubią mi się znaki przystankowe, wiem, że to niebezpieczne, bo w końcu przyjdzie coś, co mnie wybije z tego rytmu i wtrąci w otchłanie, do których nie chcę już wracać. Więc gdy po kolejnym bardzo dobrym dniu pełnym inspirujących spotkań i nowych rozwijających zajęć, na które się zresztą zapisałam dość ad hoc i jestem wprost szczęśliwa, że to zrobiłam, odbiera się wieczorem maila i uświadamia sobie, że trzeba się będzie pohandryczyć o własne pieniądze („zgubiliśmy pani fakturę i co nam pani zrobi”), w dodatku nie wiadomo, z kim i nie wiadomo, jak długo, zostaje tylko łyknąć zbawczą półtabletkę hydroksyzyny z dawno nieruszanych zapasów od Babci i zatopić się w lekturze „Imperium hańby”, przypominającej, jak słabym miejscem do życia jest generalnie ten świat.
No dobrze, tak naprawdę tuż przed zaśnięciem przeczytałam sobie po raz kolejny „Bibliotekę Babel” Borgesa. Planuję urlop na kwiecień. Będzie słońce, ciepłe morze, dużo zwiedzania.

Read Full Post »