Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Czerwiec 2011

Z zawirowań ostatnich dni i tygodni wychodzę z nową siłą, coraz mocniej zarysowującymi się planami wakacyjnymi, z nowymi zadaniami i nowym komputerem. Nowa książka do tłumaczenia. Są wakacje. Wczorajszy basen mnie wprawdzie wyczerpał, ale wiem, że jutro będzie już lepiej. Przestało boleć kolano. Uciekam przed rozpoczynającym się ocieplaniem ściany naprzeciwko. Przed zamkniętymi ulicami, bolesnymi objazdami, duchotą w metrze. Przed całym tym zgiełkiem wielkiego miasta. Być możę odkąd nie chodzę już do Iluzjonu, straciło ono swój letni urok.

Read Full Post »

Nocne lektury

Tak sobie wyjęłam z półki w dziale „Niemcy” (DD) w BUW-ie i nie przypuszczałam, że czytanie jej pochłonie mi pół kolejnej nocy. Książka niedookreślonego gatunku. Spisany po latach reportaż z lekkim beletrystycznym sztafażem. „Der Tunnel in die Freiheit” Ellen Sesty. Historia, w którą trudno mi uwierzyć, ale która wydarzyła się naprawdę. 14 września 1962 29 berlińczyków ze Wschodu przedostało się do Berlina Zachodniego tunelem wykopanym przez brygadę złożoną w przeważającej mierze ze studentów a zainicjowaną przez dwóch Włochów. Przez ponad 4 miesiące pracowali dniami i nocami, przekopując się z piwnicy budynku na Bernauer Strasse (strona zachodnia) do piwnicy budynku przy Schoenholzer Strasse (w linii na wpół opuszczonych kamienic tuż za murem w Berlinie Wschodnim). Mimo trudnej sytuacji politycznej, którą ta książka dość wyraźnie nakreśla, grupie udało się pozyskać licznych zaangażowanych współpracowników, uniknąć częstej przy tego typu działaniach wpadki w sidła Stasi, zyskać pomóc nieokreślonych bliżej służb Niemiec Zachodnich, wymóc na szefie wodociągów odcięcie wody w momencie, gdy trudna do zlokalizowania awaria kanalizacji zalewała im tunel i wreszcie pozyskać finansowanie prac od telewizji NBC, która w zamian dostała naturalistyczne ujęcia z budowy tunelu oraz relację z pierwszej ręki z ucieczki. Nawet zakończenie całej historii – po udanej ucieczce tunel zostaje zatopiony z powodu kolejnej awarii kanalizacyjnej i nie może być już więcej używany – jest bliższe stylistyce filmów hollywoodzkich niż prawdziwemu życiu. Do tego nienachalny wątek miłosny, prawdziwa męska przyjaźń oraz mrożące krew w żyłach zwroty akcji. Ja się naprawdę dziwię, że nikt tego do tej pory nie zekranizował!

Obok głównego wątku w książce pojawiają się przekonująco narysowane sytuacje z życia podzielonego miasta. Realia gospodarcze, polityczne. Losy jednostek i całych grup. Codzienne absurdy funkcjonowania metropolii, której dwie części znalazły się we wrogich obozach. Na berlińskim Nordbanhof obejrzałam wystawę o tym, że przez zamurowany sektor jeździło metro pełne mieszkańców Berlina Zachodniego, którzy w swojej drodze do i z pracy patrzyli na puste stacje z uzbrojonymi żołnierzami NRD na peronach. O ludziach, którzy decydowali się na ucieczkę, wykorzystując tunele miejskiej kolejki i kanały. Obok, na Bernauer Strasse zobaczyłam, jaki cień rzucał mur na część zachodnią, nieoddzieloną od niego pasem ziemi niczyjej i patrolami z kałasznikowami w ręku. To właśnie tam – jak zresztą i w innych miejscach Berlina – przed długi czas granica między sektorami przebiegała po ścianach szczytowych kamienic albo wręcz przez ich podwórka. A potem powstał mur. Teraz jest tam strefa upamiętniająca tamte czasy.

Pamięć o podzielonym Berlinie to nie tylko worki z piaskiem przy Checkpoint Charlie i tablica z napisem „You are leaving American Sector”, pod którym należy strzelić sobie obowiązkową fotkę (też mam taką). Pamięć o Berlinie z lat 1961-1989 składa się także z miejsc po tunelach, przez które uciekano (nie zawsze z sukcesem), miejsc upamiętniających osoby zastrzelone przez pograniczników, z przytłaczającej chwilami świadomości, że miliony ludzi żyły obok siebie, nie mogąc się ze sobą w żaden sposób skontaktować – bliscy i dalecy zarazem. Żyli w tych nienormalnych warunkach, próbując wieść normalne życie – pracując, studiując, robiąc zakupy, chodząc na msze i do knajp. W poczuciu, że ich los przypieczętowały jakieś zupełnie zewnętrzne siły.

Może dlatego Berlin jest tak fascynującym miastem, bo ciągle jeszcze wypuszcza ze swoich trzewi pamięć o tych nienormalnych czasach? Mogli sobie zabudować Potsdamer Platz błyszczącymi wieżowcami w fontannami na dziedzińcach, ale na Bernauer Strasse odsłonięta ziemia jeszcze tętni dawnymi nadziejami na lepsze życie za murem. Jeszcze nie przebrzmiała groza tamtych czasów. Ostatni berliński uciekinier został zastrzelony w październiku 1989 roku.

Read Full Post »

Schyłek wiosny. Początek lata. Mienią mi się przed oczami zdecydowane kolory moich ubrań. Smak truskawek we wszelkich postaciach. Słońce sprawia wrażenie, jakby nigdy nie zachodziło. Tylko chowało się na te kilka godzin gdzieś za drzewami i blokami. Chodzę po mieście. Chadzam. Przechadzam się. Dałam rozczarować się pokazem w planetarium w Centrum Nauki Kopernik. Dobrze, że to był darmowe pokazy testowe, bo nigdy nie darowałabym takiego rozczarowania za cenę normalnego biletu, jaką będą sobie śpiewać już za kilka dni czy tygodni. Dałam rozczarować się filmem „Czarny Czwartek” i tylko fakt, że obejrzałam go po kilku miesiącach planowania obejrzenia go, pozwolił przełknąć to rozczarowanie. Za to nie rozczarowałam się wycieczką po żoliborskim Szklanym Domu. Jest naprawdę fascynujący. Im bardziej odrapany i zaniedbany, tym bardziej ciekawy. A poza tym, jak to schyłek wiosny, początek lata, myślę i mówią tylko o wyjeździe nad morze.

Read Full Post »