Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2011

Wyraźniej

Migawka zza okna autobusu. Stara menelka podchodzi do szopenowskiej ławki, przy której stoją dwaj wielcy odziani na czarno policjanci. Kobieta pochyla się i szybko włącza im muzykę. Po czym oddala się, zostawiając stróżów prawa sam na sam ze sztuką.

„Tlon, Uqbar, Orbis Tertius” Borgesa – opowieść o tęsknocie za tworzeniem, za innymi światami, za rolą Boga. Wydaje mi się, że to właśnie znaczy „na podobieństwo boże” – z wrodzoną siłą twórczą i dążeniem do kształtowania. Ci, którym nie dane jest kształtowanie otaczającej ich rzeczywistości, idą w literaturę. Albo chociaż w żywoty równoległe, cierpliwie rozwijane pod osłoną nocy opowieści, które nie zaistniały w przeszłości i nie zaistnieją w przyszłości.

Read Full Post »

Głębiej

22 marca. Słońce. Za moim oknem mini ekipa remontowa zajęła się naprawianiem schodków i chodnika. Pani chodzi i czyści trawnik. Drzewa szumią, bo wieje porywisty wiatr. Nadchodzi taka pora, kiedy ze zdziwieniem konstatuję fakt, że może być ciepło. Że nawet nie zauważę, kiedy na lipie za moim oknem pojawią się liście i osłonią mnie wreszcie przed wścibskimi spojrzeniami z bloku naprzeciwko.

Cyzeluję zdania i ujednolicam pojęcia. Przeglądając internet, ciągle natykam się na książki, które chcę już teraz przeczytać. Zajmę się tymi chęciami po 1 kwietnia. To będzie miesiąc wiosennego urlopu, zdecydowałam. Nie chcę stracić nic ze stopniowego wchodzenia w lepszą część roku.

Read Full Post »

W parabolach

Czytam „Autobiografie” Bernharda. Opis bombardowania Salzburga we snach zlał mi się ze zdjęciami z Japonii. Świat się dalej kręci. Nie ma co płakać przy każdej tablicy upamiętniającej zabitych w czasie powstania warszawskiego, ale mimo wszystko czasami czuję skrępowanie, gdy w internecie w oczy rzucają mi się nagłówki o problemach uczestników telewizyjnych show.

Co daje mi sens? Wszystko, co z przyjemnością chłonę. Porcja lodów, słowa przyjaciółki, uliczki Żoliborza Dziennikarskiego, nowe chorwackie zwroty, socjologiczne pojęcia, zapach kartek pierwszej przetłumaczonej książki.

Read Full Post »

Nieważne lodowo-śnieżne skorupy na pl. Lelewela. Nieważne gołe drzewa w parku Żeromskiego. Nieważne postzimowe śmieci zalegające na żoliborskich ulicach. Wiosna nadeszła. Nagle, z dnia na dzień. Tak jakby jakiś trybik przesunął się w wielkiej maszynerii i teraz już nie ma odwrotu. Będzie jeszcze cieplej, jeszcze ładniej, jeszcze słoneczniej. Żegnaj czapko, żegnaj futerko, żegnajcie tak modne w tym sezonie walonki-śniegowce. Witajcie otwarte okna, witaj świecie zewnętrzny – będziemy częściej się teraz spotykać. Tym bardziej, że na pl. Wilsona będą teraz co najmniej dwie kawiarnie i dodatkowo jedno stoisko z kawą na wynos. Do najmilszych rzeczy tego świata zaliczam zielenienie się Żoliborza.

Read Full Post »

Tik tak

Nie pamiętam, czy kiedykolwiek tak bardzo ucieszyłam się, że już marzec. Pierwszy pączek skonsumowałam w parku Żeromskiego wygrzewając się na słońcu. Pierwszy zapach czegoś zielonego – może poruszony przez młodego wagarowicza bluszcz na stoku, a może to rozgrzane iglaste krzewy. Drugim pączkiem poczęstowała mnie księgarnia PWN, gdzie robiłam rabatowe zakupy. Drobne miłe rzeczy kumulują się i można już wyjść z zimowego kokona, rozluźnić ucisk grubego szalika na szyi. Jakoś pełniej się oddycha.

Read Full Post »