Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2010

Mehr Licht!

„Jakie ciasto lubiła Irena Sendlerowa?” – taka fraza znajduje się wśród zapytań, po których google podsunął adres mojego bloga. Zaskakujące skojarzenia googlowskich programów być może będą kiedyś fachowo przebadane, ale czy kiedykolwiek dotrzemy do procesu myślowego osoby, która zadała internetowi takie niebanalne pytanie?

W przededniu pierwszego podyplomowego zjazdu nabyłam pomarańczową teczkę na notatki i kserówki. Powrót do życia akademickiego po paru latach. Od tygodnia chodzę sobie luźno, ale z założenia pilnie, na konwersatorium w rodzimym instytucie (w sensie, w tym, który dał mi dyplom). Oświecam się. Sprawia mi to większą radość niż święta Bożego Narodzenia w dzieciństwie.

Pożyczona „Gospodarka i społeczeństwo” Webera piszczała mi dziś we wszystkich sklepowych bramkach. Jakby ogłaszano – uwaga! niebezpieczeństwo wywrotowych myśli! niebezpieczeństwo analizy podstaw naszego jestestwa! nie myśleć! kupować! W Carrefourze stanęłam w kolejce obsługiwanej przez niedosłyszącą kasjerkę. Obok pracował niedosłyszący kasjer, który nadaremnie czekał na swojego nadzorcę, żeby mu coś tam zdjął z rozliczenia. A wraz z nim czekała cała długa kolejka. W głośnym milczeniu! Było to naprawdę mocne.

Read Full Post »

Gaudeamus

Jesienne zmierzchy. Ten nieuchwytny, a jednak wyraźnie doświadczany moment, gdy resztki dziennego światła ustępują miejsca rozgrzewającemu się powoli światłu sztucznemu. Świat się wtedy na krótką chwilę ścieśnia, robi się przytulny, miękki, rozleniwiający. Jadąc Krakowskim Przedmieściem przypominam sobie smak tamtych jesiennych zmierzchów przed laty. Gdy wychodziłam z zajęć na uniwersytecie powietrze pachniało świetlaną przyszłością, nachalną potencjalnością. Dźwigało się te książki i piło dużo piwa, stosownie do potrzeb obnosiło lub ukrywało złamane serca, marzło w lekkich ubraniach. Przyszłość wydawała się tak pewna i oczywista, że można było tymczasem żyć teraźniejszością. A dzisiaj? Dzisiaj Krakowskie Przedmieście pachnie przeszłością. Jest rozdziałem zamkniętym, opieczętowanym i zewaluowanym. Smakuje jak proustowska magdalenka. Najczęściej właśnie podczas jesiennego zmierzchu.

Read Full Post »

Decorum

W dniu, w którym media donosiły o śmierci anonimowego użytkowanika specyfiku o nazwie „dopalacz”, śmierć 94-letniego profesora Gerarda Labudy, wybitnego naukowca przeszła praktycznie niezauważona. Artykuł z pierwszych stron kontra niepodpisana dwuzdaniowa notka wśród zdjęć i reklam.

Przyzwyczaiłam się już, że Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego dopuszcza rażące błędy redakcyjne w swoich publikacjach. Kiedy widzę, że przetłumaczyli coś mnie osobiście interesującego, najpierw długo to przeglądam i zastanawiam się, czy mogę jakoś dotrzeć do oryginału, nim kupię. Dzisiaj natknęłam się na błąd dość poważnego kalibru w książce wydanej przez Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego. Przejmuję się, bo przecież nie chodzi o literówki. Bo to wydawnictwa naukowe skierowane do ludzi zajmujących się nauką, lub się nią interesujących. Każdy popełnia błędy, ale jeśli czołowe wydawnictwa uniwersyteckie będą rekami swoich doświadczonych redaktorów i utytułowanych recenzentów przyklepywać tłumaczenie „Dutch” jako „duński” (przy czym od pierwszego użycia tego słowa wywód nie trzyma się kupy i sprawia, że czytelnik jest lekko skonfundowany) i tym podobne dyrdymały, to czego mamy oczekiwać po polskiej nauce jako całości?

Read Full Post »