Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 26 września, 2010

U progu tej jesieni Ingrid płacze we snach. Raz zajrzała nawet do Kazimierza Górnego nad Wisłą i opowiadając jeszcze we śnie o swojej wizycie od razu się wytłumaczyła: „Skoro jest Kazimierz Dolny, musi być i Górny”. Jak się zbiera kasztany, trzeba liczyć się z tym, że szybko stracą swój połysk i przyciągający oczy kolor. Żółcie i brązy – kiedyś się tak ubierałam. Teraz wolę czerwienie i fiolety.

Ingrid przeczytała w kilka dni opasłą biografię cesarzowej Elżbiety z Wittelsbachów  Habsburgowej (zwaną Sisi) i zafascynowała się na chwilę tą postacią (och, od kiedy obejrzałam w tej roli Romy Schneider w pamiętnym filmie minęło już dobrych kilkanaście lat…). Ach gdyby jej wierny poddany Zygmunt F. mógł wówczas z nią pracować! Tyle sprzeczności w jednej drobnej osóbce. Tyle nieszczęść w obliczu pozornych warunków do bycia szczęśliwą. Anoreksja, apatia seksualna, stany lękowe, nieustanna chęć ucieczki, chorobliwa nieśmiałość, agorafobia i koncentracja na własnej urodzie. Rozbuchana miłość do dziecka, które nie potrafiło jej do końca sznować i kompletna obojętność dla dziecka, które było tak podobne i pożądało zauważenia ze strony matki. Republikańskie poglądy i pławienie się w luksusie. Uwielbienie prostoty i pielęgnowanie włosów do kostek (codziennie trzy godziny na pielęgnację i ufryzowanie!) Fascynująca opowieść o długim życiu ze stałą świadomością rychłego końca świata, którego standardy cię wywyższyły.

Nad biurkiem Ingrid wisi pocztówkowa reprodukcja „Szkoły Ateńskiej”, poniżej dwa jej własne zdjęcia i pocztówkowy „Św. Hieronim” Caravaggia – patron tłumaczy jakby nie było. Dookoła coraz liczniejsze kolorowe karteczki z różnymi polskimi wariantami różnych angielskich słów. Opary olejku pomarańczowego. Przeczucie końca świata.

Read Full Post »