Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2010

Upały szkodzą

Powrót na łono wściekle rozgrzanej stolicy. W samą porę, bo urlop w domu rodzicielskim zaczął stawać się męczący. A może to ogólnopolska mobilizacja emocji przed bitwą pod Grunwaldem? Samochód krążący po ulicach powiatowej metropolii ogłaszał codziennie „Glazura za grosze? Bardzo proszę!”, nie wiem dlaczego ciągle słyszałam „Matura za grosze”. Chyba bardziej mi to pasowało do lekko dekadenckiego na swój sposób otoczenia.

W hałasujących mediach krzyż i krzyżacy byli odmieniani przez wszystkie przypadki we wszystkich serwisach informacyjnych – nawet sportowych i pogodowych. A pośród tej krucjaty umknęła haniebna dewastacja grobu Ireny Sendlerowej na warszawskich Powązkach, na którym wydrapano napis „Jude Wont”. Uwagi umknęła też kuriozalna reakcja Władysława Bartoszewskiego: Ktoś pomylił adresy. Irena Sendlerowa, z domu Krzyżanowska, była z obojga rodziców Polką – mówi prof. Władysław Bartoszewski. – Nawet jeśli tej osobie chodziło o to, żeby wyrzucić trupy Żydów z cmentarza, to nie dotyczy to Ireny Sendlerowej. Była pracownicą społeczną, zawodową i ideową, o pięknym życiorysie. Czy to znaczy, że zdaniem Bartoszewskiego, jeżeli ktoś chce koniecznie beszcześcić groby, to niech lepiej sprawdzi wcześniej genealogię i zasługi pochowanych? Kiedyś Tadeusz Mazowiecki przentował swoją genealogię, by udowodnić wszem i wobec, że nie jest pochodzenia żydowskiego. To samo w sobie było obrzydliwe. Dzisiaj, na grunwaldzkiej fali, powinien chyba publicznie wyprzeć się wszelkich związków krewniaczych z Konradem Mazowieckim.

Read Full Post »

Friday, lazy Friday

Można całe popołudnie wylegiwać się z nogami na słońcu i leniwie plotkować, tudzież rozstrząsać istotne problemy? Można, a nawet trzeba. Niebo niebieskie nade mną. Samoloty zostawiają niewinne smugi. Dużo jem i mało śpię. Straciłam zainteresowanie meczami od czasu, gdy niemiecka reprezentacja się nie popisała w półfinale. Wczoraj uratowałam moją kotkę z nocnych ogrodowych horrorów, w które sama się regularnie pakuje. „Nie udawaj dachowca, Miziu” – mówi Mama – „nie dasz rady tym kocurom”. Świat zwierząt dzielimy na menażerię wewnętrzną (Mizia) i zewnętrzną (dokarmiane koty, dokarmiany jeż, ślimaki, ptaki). Plus przekraczający swobodnie te granice świat owadów. Wszystko inne słabo doświadczalne.

Read Full Post »

Upał. Objawy udaru słonecznego. Mecze. Coraz mniej piwa sączonego podczas. Za to duże ilości różnego rodzaju pesto i mnóstwo kawy mrożonej. Nie podczas. Śniła mi się historia, w której dość intensywnie spełniało się moje dawne marzenie. Wyraźna, ze szczegółami, odczuciami, zapachami, dotykiem. Uliczki nocnej Florencji były zastanawiająco ciemne i zrujnowane. W pokojach hotelowych były za to jasne, puszyste dywany. Wychodziłam ze spełniającego się dawnego marzenia przez kolejne warstwy snu, które dodawały i odejmowały mu realności, aż w końcu, nieco zdezorientowana wykonałam wysiłek, żeby się obudzić. Byłam zdziwiona, bo podświadomie spodziewałam się, że się obudzę w innym miejscu. A teraz wezmę stosowne dokumenty z dawno przeterminowanym zdjęciem – włosy mam za każdym razem dłuższe i twarz bardziej piegowatą – i udam się z państwem na głosowanie. Wykonam te kilka ruchów długopisem za ciemnozieloną kotarą ku chwale ojczyzny. Choć od wczoraj uważam, że nie jest złym pomysłem, aby Polska stała się nowym krajem związkowym Bundesrepubliki. Nasi piłkarze już tam są.

Read Full Post »