Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 16 czerwca, 2010

Pora chyba coś napisać, myśli Ingrid w samym środku swojego kanikułowego tygodnia. Obok niej leży rozczapierzona książka Isabel Allende w oryginale. Ingrid jest z siebie dumna, bo całkiem nieźle rozumie chilijski.

W meczu Brazylia – Korea Północna kibicowaliśmy z Tatą i Bratem Krzysiem Koreańczykom. Tak bardzo chcieliśmy ocalić piłkarzy od obozu pracy, który groził im w razie przegranej. Intencje dobre, ale nieracjonalne. W ten sposób musielibyśmy kibicować im aż do finału i zdobycia przez nich tytułu mistrza. A taki sukces niewątpliwie wzmocniłby reżim Kima. Wprawdze nie wiadomo, jak blisko jest on upadku, ale to nie znaczy, że ma się umacniać.

Ingrid nie jest przekonana, czy celebrowanie mistrzostw świata w piłce nożnej jest słuszne. W gruncie rzeczy służy głównie komercyjnym, machistowskim i zamordystycznym celom. Ale stanowi też dobry przedmiot do socjologicznych obserwacji. Odkąd Niemcy mają w swojej ekipie narodowej różnych imigrantów, grają bardziej porywająco, z wyobraźnią. Czyżby przez to zmieniał się charakter narodowy niemieckiego futbolu? Może nawet całych Niemiec? A może zmieniło się to, co się rozumie przez naród? W barwach Deutschland ueber alles grają też Polacy, Turcy i byli Jugosłowanie. Wcześniej podobne otwarcie zaliczyła ekipa narodowa Francji, przyjmując swoich utalentowanych imigrantów. Sport, który jeszcze w XXI wieku dzieli świat w oparciu o pojęcie narodu, jednocześnie otwiera poszczególne narody na inkorporowanie przedstawicieli imigrantów. Futbol się zmienia, a my zmieniamy się wraz z nim.

Czasami jestem głodna. Zjadam wtedy jakąś potrawę z truskawek. W repertuarze mam kluski z truskawkami, truskawki ze śmietaną, ciasto truskawkowe i kefir truskawkowy domowej roboty (mniam). Zdziwiłam się, gdy na obiad był zwykły schab w sosie, bynajmniej nie truskawkowym. Truskawki to jest powód, dla którego czerwiec bywa tak dobrym miesiącem. I nawet kampania wyborcza nie jest w stanie tego zepsuć…

Read Full Post »