Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 19 marca, 2010

Nie przepadam za tego rodzaju śmierciami.
Dzwonek do drzwi zabija, ale potem trzeba
żyć długo, a przynajmniej przez czas tej wizyty.
Za każdym razem myślę, że to pozytywny
listonosz z pozytywnym przekazem pieniężnym,
czy coś równie dobrego. Za każdym cholernym
razem myślę, łudzę się – przecież ludzie byli
tu niedawno, w zeszłym tygodniu – i przecież przesadą
byłoby ich podejrzewać o takie aż wielkie
okrucieństwo, tak myślę, łudzę się, otwieram.

Otworzyć się. Rozmawiać. Kurewski ekumenizm.
Nadmierna ilość papierosów. Trzeba się, niestety,
czegoś trzymać. Rozmawiać. Trzeba zrobić coś
z ustami i rękami. Po coś tu umieram
na wysuniętej placówce. Oparty o wiersze,
wiersz kobietę, wiersz dziecko, wiersz ja, wiersz świat,
wiersz zaświat. Rozmawiać. Wymieniać się wszystkim
poniedziałkiem i grudniem, obiadem, gazetą.
Wyjść na miejskie powietrze, wyjść na barykady
przystanków tramwajowych, sklepów, knajp, autostrad.

Otworzyć się. Rozmawiać. Pozytywny program.
Prosty i pozytywny. Kontaktować się.
Mówić, zacisnąć zęby. Po coś tutaj jestem.
W sobie nie znajduję odpowiedzi. Nie.

Marcin Świetlicki

Dopiero tego dnia, kiedy nadeszła wiosna, czyli dzisiaj, zrozumiałam, jak dalece zaszyłam się tej zimy. Otoczyłam się solidnymi murami, zamknęłam w kręgu swoich książek, myśli, niewygórowanych potrzeb duchowych i materialnych. Spotkania towarzyskie jak i zobowiązania społeczne dawkowałam sobie wręcz homeopatycznie. Żeby nie zapomnieć, co i jak. Chciałam, żeby to się wreszcie skończyło, a zarazem było mi w tym twardniejącym kokonie dość wygodnie. A dzisiaj niebo podniosło się wyżej, w powietrzu pojawiły się wiosenne zapachy i bezpieczne ciepło. Stałam na przystanku autobusowym, patrzyłam na ulicę Dobrą i poczułam, że teraz mogę znowu szukać sobie punktów zaczepienia. I że tego chcę. Jestem z siebie dumna, w miarę bezboleśnie przetrwałam zimę i teraz już nie muszę tylko przetrwać, mogę już działać. Jutro pierwszy od sierpnia wypad w obce miejsce…

Read Full Post »