Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 2 marca, 2010

Ubrązawianie

Wdowa po Ryszardzie Kapuścińskim chciała wstrzymać ukazanie się jego biografii autorstwa Artura Domosławskiego. Przy tej okazji wzbił się mały kurz w światku autorytetów. Rozumiem krytykę książki za jej niskie walory literackie, nie trzymanie się przez autora faktów, czy jego obsesję na jednym punkcie z pomijaniem innych, równie istotnych. Rozumiem niechęć do spojrzenia na opisywaną postać pod kątem sprzecznym z poglądami komentujących. Ale nie rozumiem tego, że książka wzbudziła tyle negatywnych emocji u osób, które jej nie czytały. W niektórych wypowiedziach padły pod adresem autora słowa tak ostre, że pewnie kwalifikowałyby się do założenia sprawy o naruszenie dóbr osobistych bardziej niż rzeczona książka narusza dobra osobiste pani Kapuścińskiej. 
Swoją drogą, cała ta awantura przyczynia się z pewnością do wzrostu wyników sprzedaży. Sama dzisiaj nabyłam książkę Domosławskiego i słyszałam przy tym, jak sprzedawczynie martwiły się, czy wystarczy im egzemplarzy do końca dnia. Właściwie zainteresowałam się nią po przeczytaniu wywiadu, jakiego „Polityce” udzielił Domosławski. Najbardziej ciekawi mnie kwestia oddawania rzeczywistości w książkach „mistrza reportażu”. Czy faktycznie naciągał fakty? Zmyślał? Kompilował? Upraszczał dla celów stylistycznych? Dla mnie jest to ważniejsze niż kwestia brylowania na pezetpeerowskich salonach, teczki IPN czy ewentualne kochanki. Chociaż o tym też poczytam, bo w ogóle lubię biografie, a w biogarfiach lubię najbardziej te fragmenty, które pokazują postać jako zwykłego człowieka, a nie spiżowy pomnik bez skazy, ludzkich problemów i namiętności.

Idąc zapewne śladem pani Kapuścińskiej, córka znanego pisarza historycznego Pawła Jasienicy wynajęła prawników, którzy działają jako cenzura prewencyjna wobec najnowszego filmu Kidawy-Błońskiego „Różyczka”. Film ten nie jest biografią Jasienicy, tylko historią opowiadającą losy starego pisarza uwikłanego w romans, a potem małżeństwo z agentką SB. Z pewnością historia Jasienicy i jego drugiej żony mogła być inspiracją dla scenariusza. Ale czy jest to powód do strachu o jego dobre imię, które zresztą nie pada w filmie? Czy jest to powód do cenzurowania działań okołopromocyjnych? Straszenia pozwami i prawnikami?

W międzyczasie wszedł na ekrany kin inny głośny film, który właśnie dzisiaj obejrzałam. „Autor widmo” opowiada historię brytyjskiego premiera o fikcyjnym nazwisku, ale o cechach i okolicznościach wskazujących na Tony’ego Blaira. Jest to niezwykle niepochlebna historia, pomijając już całą intrygę oraz zmyślone (aczkolwiek bardzo prawdopodobne) wydarzenia polityczne, pokazująca tego polityka i jego żonę jako cynicznych, oderwanych od rzeczywistości i raczej pustych ludzi. Nie słychać nic o pretensjach Blairów do Polańskiego za ten obraz. [Chociaż, Ryjek2 rzuciła po wyjściu z kina teorią spiskową: Polański posiadł pewną tajemnicę o brytyjskim premierze i dlatego trafił do szwajcarskiego więzienia.]

O zmarłych mówić dobrze, albo wcale – oto staropolska zasada. Być może dlatego wiele postaci popada w zapomnienie, a w najlepszym razie przykrywa się je brązowym płaszczem wzniosłej idei i cnoty, spod którego nie widać już człowieka. Łatwiej nazwać czyimś imieniem szkołę albo ulicę niż  zastanowić się nad faktyczną rolą tego człowieka w historii, literaturze, etc. Cierpi na tym poziom debaty publicznej, z pewnością.

Read Full Post »