Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 23 stycznia, 2010

Ja też tęsknię

Akcja Rafała Betlejewskiego „Tęsknię za Tobą, Żydzie” poruszyła we mnie pewną strunę. Strunę, która od lat wydawała mi się ograna, ale teraz okazało się, że dawno jej nie dotykałam. Wydawało mi się, że mam to już uporządkowane, rozłożone na czynniki pierwsze i poznane, ale to tylko warstwa racjonalna. Duchowo, a raczej emocjonalnie niewiele się zmieniło przez ostatnie 15 lat. Strona www.tesknie.com mi to uświadomiła.

Nie wiem, dlaczego zainteresowałam się Żydami, kiedy byłam nastolatką. Moja mama fascynowała się tym tematem, podobnie jak historią najnowszą i czasem o tym rozmawiałyśmy. Raczej o antysemityzmie, marcu ’68 niż o samej Zagładzie. To była pierwsza połowa lat 90., słowo „Żyd” było odmieniane przez wszystkie przypadki w mediach i na ulicy naszego powiatowego miasteczka, oczywiście w pejoratywnym sensie. Budziło to sprzeciw mojej mamy i nauczyłam się po prostu tego sprzeciwu od niej. Zaczęłam wtedy czytać Singera i wkrótce otworzył się przede mną nieznany i fascynujący świat. Singer umieścił akcję wielu swoich książek w miejscowościach, które znałam. Goraj, Biłgoraj, Piaski. To było ciekawe jeszcze bardziej, czytać o własnych rodzinnych okolicach w światowej literaturze. A ze słowniczka na końcu książki dowiadywać się, czym jest Święto Kuczek, co to jest menora, a co macewa. 
Na studiach czytałam mądre książki naukowe, wspomnienia, powieści. Poznawałam ludzi o podobnych zainteresowaniach, poszerzałam swoją wiedzę. Współpracowałam z fundacją zajmującą się stosunkami polsko-żydowskimi. Brałam udział w jej programach, spotkaniach, seminariach. Czytałam i rozmawiałam. Po pewnym czasie miałam wrażenie, że wiem już wszystko, czego potrzebuję wiedzieć na ten temat.

Z ciekawości zajrzałam na stronę projektu „Tęsknię za Tobą, Żydzie” i we wpisach zwykłych ludzi z całej Polski odkryłam wspólny mianownik, w dodatku współgrający z moimi własnymi odczuciami. Tym mianownikiem jest poczucie straty. Co ciekawe, piszą o nim ludzie młodzi, którzy nie byli świadkami Zagłady. Którzy nigdy nie zaznali wielokulturowego świata II Rzeczpospolitej.

Wychowywałam się w ciasnych światopoglądowo latach 80. W czasach pontyfikatu papieża – Polaka, naznaczonych walką  z obcym (sic!) systemem, tłumnym chodzeniem do kościoła i zamykającą na wszelką inność retoryką. W mojej szkole podstawowej głównym wrogiem były Niemcy, w moim otoczeniu rodzinnym wrogiem byli Ruscy, a w tle czaił się wróg, którego większość nie widziała na oczy, ale wszystko, co nie było winą Niemców albo Ruskich przypisywała jemu – Żydowi. Wszyscy byliśmy oczywiście Polakami, modliliśmy się do cudownych obrazów Matki Boskiej, budowaliśmy wielkie kościoły „na pohybel władzy”. W tym krajobrazie nie było miejsca na jakąkolwiek inność. 
Przeszłość związana z mniejszościami została wyparta ze zbiorowej pamięci. dopiero niedawno dowiedzialam się, że niszczejący budynek dwie ulice od mojego rodzinnego domu jest dawną synagogą. Nagrobki opisane cyrylicą na lokalnym cmentarzu wytłumaczono mi w dzieciństwie zaborem rosyjskim i dopiero w encyklopedii wyczytałam, że należą do diakonów z cerkwi, która dzisiaj jest oczywiście kościołem. 

To wszystko tworzy w świecie mojego dzieciństwa szeroki obszar niepamięci. Dla mnie, dla mojego pokolenia, nie jest to zapomnienie, bo nie miałam wcześniej pamięci o miejscowych Żydach, Ukraińcach, Niemcach, tylko właśnie niepamięć, która przeszkadza. Obszar silnie stabuizowany, do którego chce się jednak dotrzeć. I zrozumieć.
Tak odbieram wpisy gości na stronie www.tesknie.com. Jako niekoniecznie zracjonalizowane dążenie do przezwyciężenia niepamięci. Ale też jako chęć wyjścia poza wtłoczone w głowy schematy rozumienia przeszłości. Sposób uprawiania historii najnowszej w dzisiejszej Polsce jest za bardzo osadzony w kategoriach dobra i zła, winy i kary, ofiary i zbrodniarza. Tylko że w ten sposób nigdy nie wyjdziemy poza zbieranie dowodów na z góry założone tezy. Polskie społeczeństwo stoi przed koniecznością podjęcia swoistej terapii historycznej. Projekt Rafała Betlejewskiego może być jedną z jej form. Na początek wyjdźmy ze stanu niepamięci.

Read Full Post »