Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2009

U progu jesieni

Każdego ranka budzą mnie odgłosy świata zewnętrznego. Od ekipy układającej chodnik z kostki bauma po jednej stronie mieszkania, przez ekipę wycinającą suche gałęzie po drugiej stronie mieszkania po hardkorową polewaczkę uliczną robiącą sobie kryterium uliczne pod moim oknem przed piatą rano. A w ciągu dnia najróżniejsze emocje, własne i otoczenia. Ciągle coś się dzieje, plany na kolejne dni zmieniam jak przysłowiowe rękawiczki i do tej pory nie dotarłam na upragnioną jogę…

Nadal jest ciepło, letnio, słonecznie. Przypominam sobie minione wrześnie z 10-stopniową temperaturą, huraganami i deszczami. Wrześnie z okresu tuż-przed-grzewczego, gdy marzłam pod kołdrą i kocami, wypatrując z niepokojem, co przyniesie kolejna jesień. Wyrosłam z tego wypatrywania. Z wielu rzeczy wyrosłam. Ale nadal nie noszę wysokich obcasów…

Read Full Post »

Zmiany

Zakład fryzjerski na mojej ulicy reklamuje się następująco: „fryzjer damski, męski, manicure, pedicure, wróżka”. Wszystko pod jednym dachem. Na malutkim podeście, wśród suszących się ręczników stoją trzy wiedźmy i palą papierosy. Kotła nie widać, ani szklanej kuli. Jaki Vat obowiązuje usługę porady u wróżki? Można mieć podatek ryczałtowy, jak lekarz w prywatnym gabinecie?

Na uliczce obok wyprowadziło się centrum języka francuskiego. Po kilku miesiącach remontu pojawiła się kartka informująca, że powstaje tu ośrodek oferujący porady rodzinne, zajęcia rozwoju dziecka, wsparcie dla rodziców, język polski dla cudzoziemców i język portugalski. Od razu na bogato. Najbardziej zafrapował mnie ten portugalski, bo jak ktoś ostatnio i powiedział, jestem uzależniona od kursów językowych. Nowa potencjalność w zasięgu 100-150 kroków od drzwi mieszkania.

Miasto się niesamowicie przeobraża tego lata. Powstają nowe knajpki, restauracje. Wypierają pralnie, sklepy z butami i mizerne spożywczaki. Obok naszej ulubionej żoliborskiej pizzerii otworzył się sushi bar. Niedługo powstanie konkurencja dla Żywiciela, w tym samym budynku. Zmiany dotykają też nieustannie komunikacji miejskiej. Szczerze mówiąc, nie wiem już jak dojechać w mniej uczęszczane miejsca. Wszystko co przez 11 lat mojego pobytu w w Warszawie było mniej więcej stałe, przez ostatnie pół roku przeszło liczne zmiany i teraz to jest tylko galimatias. Boję się, że kiedyś ktoś mnie zapyta, jak dojechać i nie będę wiedziała, co odpowiedzieć. A jestem osobą, którą regularnie ktoś o coś pyta. Nawet w miastach, w których jestem gościem. I tak się składa, że przeważnie potrafię pomóc. Może kilka orientacyjnych wycieczek po Warszawie by pozwoliło mi się znowu tutaj ogarnąć. Ale nie mam gwarancji, że za kilka dni lub tygodni znowu coś się nie zmieni, więc pasuję.

Read Full Post »

Codzienna wojna

1 września w sklepie w butami zza półki mierzy do mnie z karabinu kilkuletni chłopczyk. „Nie mierz w ludzi” strofuje go anemicznie matka, przerzucając kupkę dziecięcych trampek. Ogarnia mnie złość. Tyle dookoła sączy się informacji o okrucieństwach wojny, a dzieci biegają po sklepach z karabinami. A co jeśli wezmą na celownik kogoś, kto pamięta, jak mierzono do niego z prawdziwego karabinu. Żyją jeszcze świadkowie II wojny, są wśród nas uchodźcy z krajów ogarniętych konfliktem, czy choćby żołnierze z kontyngentu z Afganistanu. Może gdyby dwumetrowy surowy mężczyzna, po którym nie widać przepracowywanej właśnie traumy,  dostał ataku nerwowego, gdy dziecięcy karabin w sklepie przypomniałby mu młodocianych talibów, którzy go atakowali na pustyni, może wtedy tak naprawdę zdalibysmy sobie sprawę z tego, czym jest wojna. I zastanowili, nim kupimy synkowi plastikową broń.

Pokolenie Kolumbów szło do walki o tę młodą niepodległość, którą dostali w prezencie od swych rodziców, oraz  o jasny, sprawiedliwy świat, który jak to idealistycznie nastawieni dwudziestolatkowie chcieli zaprowadzić, gdy będą gotowi. Dzisiejsi Kolumbowie bardziej niż otrzymaną od rodziców suwerenność kraju, cenią sobie swój indywidualnydostatek. Nie wiem, czy walczyliby o swoją wspólnotę, o prawa człowieka i obywatela. Może szybciej stanęliby w obronie swoich błyskotliwych karier, lokat bankowych, mieszkań na kredyt i telewizorów HD. Nie poszliby do beznadziejnego powstania i nie doprowadzili do zniszczenia miasta. To, co namacalne też jest cenne. W rocznicowym ferworze drugiej połowy lata o tym zapominamy.

Read Full Post »