Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 6 sierpnia, 2009

Ostatnie kilka dni spędziłam z trupą bremeńskiego teatru, która wystawia na festiwalu „Kupca Weneckiego”. Po licznych przygodach, które zaczęły się od wyjazdu wypasionym fordem mondeo (osoba w fundacji odpowiedzialna za flotyllę – łącznie dwa- pojazdów była bardzo blada gdy dawała kluczyki i dokumenty mojej koleżance) na lotnisko, 15-godzinną dobę pracy w teatrze nad dekoracjami i światłami oraz poprawianie Barańczakowej wersji sztuki -tytuł tej notki to właśnie moja czołowa innowacja polskiego tekstu – pierwsze przedstawienie zakończyło się sukcesem. Wraz z drugą opiekunką i zarazem tłumaczką tekstu udałyśmy się na zasłużone piwo…

Tak jak się spodziewałam, przeżywam tu niezwykłą przygodę. Buszuję po zakamarkach teatru. Oglądam próby, uzupełniam rekwizyty. Zawożę swoich podopiecznych do Gdyni na inne przedstawienie. A potem wracam nocą na piechotę z dworca Gdańsk Wrzeszcz do akademika, gdzie mieszkam. Spędzam dnie w ciemnościach i zaduchu małej sceny, gdy obok, na dużej, próbuje sam Peter Brook! W tle jest jarmark, kawa na wynos, mnóstwo szybkiego śmieciowego jedzenia i ciągle jakieś sprawy do załatwienia. Plus niemożność wyspania się i wykonania rano gruntownej toalety. Rano piłowałam na przykład paznokcie tylko jednej ręki. I nie mam żelazka…

Ale jeszcze tylko dziś jedno przedstawienie. Potem nocny demontaż. Taksówki dla grupy na lotnisko już zamówione. A G. wsiada rano w pociąg do Gdyni i stamtąd – już razem – jedziemy do Jastrzębiej Góry. Naprawdę nie spodziewałam się, tak planują ten wyjazd, że mój wypoczynek będzie aż tak bardzo zasłużony…

Ogólnie rzecz biorąc, sztuki, które widziałam nie zachwycały. Klasyczny, wręcz szkolny, brytyjski „Sen nocy letniej”. Amerykański, kompletnie postmodernistyczny i stechnicyzowany „Hamlet” kompetnie mnie rozczarował. A o „Kupcu”, którego widziałam trzy razy (dwie próby i przedstawienie) i pewnie drugie tyle razy przejrzałam scenariusz, się na razie nie wypowiem…

A reszta? Taka jak organizacja organizacji festiwalu? Praca niektórych osób i stopień zdecydowania innych? Relacja ceny do komfortu mojego noclegu? Fakt podejrzanego odklejania się podeszw moich butów? Liczba zjedzonych przeze mnie ciastek?

Reszta jest milczeniem… Oczywiście.

Read Full Post »