Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 11 lipca, 2009

– O tu jeszcze jeden kościół…
– Nie, już dość, nie ma tego kościoła, nie widziałyśmy go!

Florencja to nieduże miasto, w którym zagęszczenie dzieł sztuki wynosi chyba więcej niż zagęszczenie knajpek i sklepików z pamiątkowymi wyrobami skórzanymi. Przedzierałyśmy się dzielnie przez tłumy turystów. Starałyśmy się zapamiętać, gdzie były takie freski, a gdzie inne posągi. Spędziłyśmy sporo czasu przed dziełami Fra Angelica, bo genialne. Może gdyby nie ci wszyscy przyjezdni, udałoby się otrzec o ducha Kosmy Medyceusza, Dantego, Donatella, czy Savonaroli. Może bardziej poczułybyśmy historyczność tego miejsca. Pozostal natłok wrażeń, który koniecznie muszę uporządkować po powrocie.

Spedziłyśmy też ponad dwie godziny na szczycie jednego ze wzgorz nad Arno, skąd rozciąga się piękny widok na miasto. Mnóstwo ludzi zasiadło tam na schodach i jedząc i pijąc wino obserwowało zachód słońca. Gdy pomarańczowa kula była już ledwo widoczna nad górami, cały ten rozbawiony tłumek zamilkł i jakby wstrzymał na moment oddech. A gdy słońce całkowicie schowało się za horyzontem, rozległy się oklaski. „C’mon. It happens every day” krzyknęła dość głośno jedna dziewczyna pod nami. Radosny gwar odbijał się jeszcze przez kilka minut od kamiennych schodów, by wkrótce zejść ze zbocza i wtłoczyć się w rozedgrane miasto. To naprawdę było piękne.

Read Full Post »