Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2009

W tym tygodniu jadę na Wybrzeże. Popracuję trochę http://www.festiwalszekspirowski.pl/article/festiwal_szekspirowski/xiii_festiwal_szekspirowski_2009/index.php?id_item_tree=05f5db055e59bcbed57bef59f0dd05db a potem kilka dni wylegiwania się na plaży. Do poduszki czytam wspomnienia jednej niemieckojęzycznej gdańszczanki. A przed zaśnięciem majaczy mi się widok katedry oliwskiej, bazyliki mariackiej, Długiego Targu, plaży w Brzeźnie… Stęskniłam się.

Read Full Post »

Cięcia

Znajome ścieżki. Do autobusu na Pl. Inwalidów wsiada starsza kobieta o kulach i druga dotknięta monstrualną otyłością. Nadpobudliwa matka dwuletniej dziewczynki mówi do córeczki: „Widzisz, to są kule. Takie jak nosił twój wujek Andrzej, pamiętasz?” Zastanawiam się, czy kaleka kobieta też słyszy, tak wyraźnie jak ja, czas przeszły w tym zdaniu.

Już nie pokonam w sobie tych skurczów serca na widok przejechanych psów i kotów. Przerażających myśli, o tym jak skończy niemowlę na rękach żebrzącej Cyganki. Zgrozy przy czytaniu ogłoszeń prasowych, że trzyletni Staś chory na nieuleczalną chorobę potrzebuje. Mogę tylko sprawnie odwrócić głowę i myśli.

W BUW-ie na oko dziesięcioletni chłopiec obłożony książkami zapisywał kartki równym, okrągłym, dziecięcym jeszcze pismem. Niektórzy to mają wakacje…

Read Full Post »

Po powrocie

Obudziłam się rano, czując podskórny żal, że nie budzę się w Rzymie. Wrażenia przywołuję przywiezionymi świeżymi figami. Wbrew oczekiwaniom Warszawa nie jest dużo chłodniejsza. Wzdragam się jeszcze przed wejściem w pętlę zostawionych na te dwa tygodnie spraw.

Read Full Post »

– O tu jeszcze jeden kościół…
– Nie, już dość, nie ma tego kościoła, nie widziałyśmy go!

Florencja to nieduże miasto, w którym zagęszczenie dzieł sztuki wynosi chyba więcej niż zagęszczenie knajpek i sklepików z pamiątkowymi wyrobami skórzanymi. Przedzierałyśmy się dzielnie przez tłumy turystów. Starałyśmy się zapamiętać, gdzie były takie freski, a gdzie inne posągi. Spędziłyśmy sporo czasu przed dziełami Fra Angelica, bo genialne. Może gdyby nie ci wszyscy przyjezdni, udałoby się otrzec o ducha Kosmy Medyceusza, Dantego, Donatella, czy Savonaroli. Może bardziej poczułybyśmy historyczność tego miejsca. Pozostal natłok wrażeń, który koniecznie muszę uporządkować po powrocie.

Spedziłyśmy też ponad dwie godziny na szczycie jednego ze wzgorz nad Arno, skąd rozciąga się piękny widok na miasto. Mnóstwo ludzi zasiadło tam na schodach i jedząc i pijąc wino obserwowało zachód słońca. Gdy pomarańczowa kula była już ledwo widoczna nad górami, cały ten rozbawiony tłumek zamilkł i jakby wstrzymał na moment oddech. A gdy słońce całkowicie schowało się za horyzontem, rozległy się oklaski. „C’mon. It happens every day” krzyknęła dość głośno jedna dziewczyna pod nami. Radosny gwar odbijał się jeszcze przez kilka minut od kamiennych schodów, by wkrótce zejść ze zbocza i wtłoczyć się w rozedgrane miasto. To naprawdę było piękne.

Read Full Post »

Rzymskie wakacje

Gorąco. Upał przekroczył wszelkie wcześniejsze oczekiwania. Ale mimo to cudownie. Opalam się partiami. Wczoraj plecy i ramiona, dzisiaj łydki, ale żeby nie było nudno to tylko tylna ich część. Bardziej niż pinie na wzgórzach, zabytki i ich efektowne ubytki podoba mi się atmosfera tutejsza. Ludzie uśmiechnięci, wyluzowani, chodzący po ulicach między samochodami i skuterami, nie zważający na światła i zebry. Wydają się czerpać z życia pełnymi garściami. Wieczorami tłumy niemiłosierne na uliczkach, w tratoriach i kafejkach. Na rozedgrane zbiegowisko ludzkie, na liżących lody i pijących piwo na placach patrzą bohaterowie dawnych wieków. Zakapturzony Giordano Bruno, wycofany Cola di Rienzo. Życie sobie beztrosko pulsuje pod ich kamiennym spojrzeniem.

Włochy to normalny kraj. Tutaj picie alkoholu to codzienność. Nie ma zakazu picia w miejscach publicznych. Olśnione tym odkryciem zakupiłyśmy pod okiem przystojnych carabinieri po małym peroni i wznosząc toast wyszłysmy z butelkami na zewnątrz. Butelka piwa 2 euro. Wrażenia bezcenne. A carabienieri stoją gromadnie na ulicach z okazji szczytu G8. Muszę się pochwalić – zwiedzałyśmy dziś Muzeum Kapitolinskie równolegle z Michelle Obamą. Szkoda, że dowiedziałyśmy się o tym po fakcie (rozumiejąc wreszcie kilka lekko absurdalnych sytuacji z tego dnia).

A jutro Florencja…

Read Full Post »