Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Kwiecień 2009

Ingrid założyła dziś legginsy, zwiewną bluzkę, z tych co nieco zakrywają jej w niektorych miejscach zbyt bujne kształty, ulubione balerinki i poszła przed południem ze swym lubym na śniadanie do Żywiciela. Zjadła dwa ogromne naleśniki z serem, bitą smietaną, polane strużką płynnej czekolady i wypiła latte. Luby jadł jajecznicę i pił colę. Przeglądali gazety i nie mówili zbyt wiele. Chwila trwała. Potem luby udał się do pracy, a Ingrid do domu, gdzie walczy dzielnie z zakończeniem trzeciego rozdziału pracy magisterskiej.  W międzyczasie Ingrid dostała pierwszego maila w sprawie nowej pracy (nie magisterskiej). Negatywnego. Przeczytała, odpisała i wróciła do pliku wordowskiego zatytułowanego „Chapter III” (rozmiar już 115 bajtów). A potem, gdy jej już się znudzi, wyjdzie na dwór, kupi lody i nowy numer „Polityki”, siądzie w parku w pełnym słońcu ( nie „na słońcu”, w parku nie ma słońc, czasami są tylko słonie, o ile jest plac zabaw albo nawet zoo), podkuli nogi na ławce i bedzie sobie czytać i lizać. A wieczorem pójdzie na chorwacki. Wczoraj wieczorem Ingrid niespodziewanie dla samej siebie spłakała się na filmie „Tatarak”. Ingrid ostatnio często chodzi do kina, na same mocne filmy, i na każdym łezkę uroni. Ale wczoraj bliska była otwartego szlochania.

Powietrze nie trzyma się tylnego koła roweru, którym jeździ Ingrid. Do czasu rozwiązania tego problemu pozostają jej nordyckie spacery po Lasku Bielańskim. Ingrid ma czasem wrażenie, że to sport dla staruszek. Bo tylko je widuje z kijkami na mieście. Ponieważ od dawna nie spadł deszcz, Ingrid obawia się, że niedługo zabronią wstępu do Lasku. Gdzie są wiosenne burze, u licha?!

Read Full Post »

Sprzeczności

Miedzy powinnościami a powołaniem. Moje rozdarcie daje o sobie znać czasem nawet w dość fizykalny sposób. Poszukiwanie siebie jest przygodą, ale czasem budzi chęć do ostatecznego zaszycia się w pustych zrytynowanych dniach. Które szybko stają się obmierzłe. Wtedy znowu wymarsz na nieznane ścieżki. Emocje wibrują w niekończącym się cyklu.

Poranne programy radiowe brzmią tak samo w każdym kraju i w każdym języku. Nie chodzi o treść, chodzi o cel: utrzymanie status quo. Męczy mnie społeczeństwo, chyba zostanę socjolożką.

Read Full Post »

O pamięci

W dniach ostatniej żałoby narodowej na miejskich autobusach i tramwajach oraz na stacjach metra pojawiły się flagi w barwach warszawskich. Miasto stołeczne uczciło pamięc ofiar pożaru w dalekim Kamieniu Pomorskim. Wczoraj, w dniu 66. rocznicy powstania w getcie warszawskim, tych flag zabrakło. Nie chodzi mi o to, że mieszkańcy Kamienia nie zasługują na pamięć, bo nie są stąd, są obcy. Jak najbardziej zasługują, chociaż wprowadzenie żałoby narodowej nie jest dla mnie najlepszą decyzją przy takich tragediach. Chodzi o to, że miasto stołeczne Warszawa, nie czci pamięci tysięcy swoich mieszkańców, którzy zginęli w otwartej walce z okupantem, nie upamiętnia utraty swojej charakterystycznej różnorodności etnicznej, ani zagłady wielkiej połaci swojego centrum. Tak jak przy wszystkich innych okazjach, nie chcę naburmuszonych delegacji z wieńcami, które nie rozumieją, czemu oddają hołd. Nie chcę polityków i urzędników udających w telewizjach jak bardzo się przejmują tym, co sie stało – czy dzisiaj, czy pół wieku temu. Chcę tylko żółto-czerwonych flag na autobusach, których pojawienie się symbolizuje święto, zawiesza rutynową codzienność i zmusza do uświadomienia sobie, a nawet zapytania, jaką okazję dziś czcimy.

Read Full Post »

Możliwość przeczytania na ekranie własnego komputera listy zakorkowanych miejsc w Warszawie daje jeden z portali informacyjnych. Jeśli jego zestawowi zawierzy spora część wychodzących z domu, to korki mogą powstać na zupełnie innych trasach.

Wracając do domu, utknęłam na własnym podwórku. Nie z powodu korków, tylko remontu trzy klatki dalej, który spowodował wyłączenie prądu zasilającego domofony. Drzwi na klatkę zastałam więc głucho zamknięte. Zgłosiłam zaistnaiły fakt do spółdzielni, poszłam na spacer i po powrocie … nic się nie zmieniło. Wkrótce dołączył sąsiad, który wyszedł sobie beztrosko do sklepu po sok w czasie, gdy ja spacerowałam po pięknie zazielenionym podwórku. On także przeszedł się do spółdzielni. Sugestia, by konserwator domofonu przeszedł się i pootwierał drzwi kluczem, zakończyła się wyłączeniem przez tegoż komórki. A ponoć klucze miał już w ręku. Gospodarza domu nie było. Pan z administracji technicznej obrywał za wszystkich. To tylko ofiara nieudolnego systemu, gdzie fachowiec jest wszystkim, a klient, który płaci, niczym. No cóż, można mieć klucz do drzwi na klatkę, ale dziwnym trafem właściciel go nam nie przekazał. Zresztą okazało się niedawno, że nie ma też klucza do piwnicy. Nie otrzymał go po wymianie drzwi. Absurdy można mnożyć. Efekt końcowy: 2,5 godziny na świeżym powietrzu, zapoznanie z sąsiadem z dołu i interesujące wymiany uwag na temat architektury, historii i klimatu miejsca, pomoc warszawskiej powstance (rodzaj żeński od powstańca) z kamienicy naprzeciwko przy wnoszeniu zakupów (pytała się, czy ja już skończyłam 20 lat i czy jeżdżę na rowerze), nienapisana dzienna dawka pracy magisterskiej, … no i zgłodniałam…

Read Full Post »

Śniło mi się…

W rodzinnym miasteczku przy okazji jakiegoś festynu na jednym ze straganów leżały moje wiersze. Na zwykłych kartkach, powielone po prostu z rękopisu. Przeszłam obok i nie mogłam w to uwierzyć. Było to dość odległe. Idąc dalej, myślałam o tym i nagle uświadomiłam sobie, że skoro ludzie je oglądają, czytają, to nie ma odwrotu. Już je napisałam, a ktoś je upowszechnił. Teraz tylko trzeba zawierzyć własnemu talentowi. Że się sam obroni. Taką samą myśl miała w ciągu dnia, na jawie, gdy jadąc autobusem Świetokrzyską na trasie BUW-metro, zastanawiałam się, czy napisany przeze mnie po angielsku list motywacyjny brzmi sensownie i przekonywająco. Może pora już zawierzyć talentowi… Przez chwilę w tym autobusie byłam zdecydowanie pewna, że go mam.

Read Full Post »

Natchnienie

iinbud0001pic1W Budapeszcie w Lasku Miejskim znajduje się pomnik pierwszego kronikarza Królestwa Węgierskiego Anonymusa. Zakapturzony mnich dzierży w rękach księgę i pióro. Kto dotknie jego pióra, głosi legenda, tego nawiedza natchnienie.

iinbud0002pic1

Pomnik sytuuje się na tle pomniejszonej kopii romańskiego kościoła z Jak, co nadaje scenerii iście romantyczny klimat.

 iinbud0004pic1

Read Full Post »

Wiosna

Wraz ze zmianą oświetlenia zmienia się ogolny wygląd świata. Widać więcej szczegółów, horyzonty się poszerzają i dobrze znana przestrzeń potrafi zaskoczyć ujawnieniem niedostrzeganego dotąd oblicza. W późnopopołudniowym zachodzącym za plecami słońcu mała uliczka Filarecka z kościołem w tle nabiera cech planu filmowego.

Zabawna prawidłowość: panowie i panie menelestwo z upodobaniem nosi reklamówki pewnego sklepu z hasłem reklamowym „nie dla idiotów”. Wykpili się, są wolni i mogą spokojnie korzystać ze słońca. A reszta niech sobie drepcze w pośpiechu, tłoczy się w rozgrzanych autobusach i nie ma czasu, by rozejrzeć się dookoła, jak niesmiało wkracza wiosna do naszego miasta.

Po dłuższym okresie „wsobnym”, gdy głownie połykałam książki, chłonęłam języki obce i śniłam gęste, prawie nadrzeczywiste sny, mogę oddawać to, co przetrawione. Pisać znowu pracę magisterską, pisać też tutaj. Wyrażać się. Oczyszczona, mam nadzieję, od pracowych naleciałości, medialnych banałów, pustych deklaracji, szybkich bezmyślnych ripost. Wolna, na swój sposób.

Read Full Post »