Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for 6 marca, 2009

Smutki i radosci

Albo raczej radości i smutki. Po deszczowym poranku nastał słoneczny dzień. Wiosna w kościach, wiosna w powietrzu, wiosna na twarzach mijanych ludzi. W domu przy Belgrad rakpart, w którym mieszkał po wojnie Gyorgy Lukacs, ktoś dramatycznie chce sprzedać mieszkanie. Wywiesił ogromne krzyczące płachty w oknach. Widok ładny – wzgórze Gellerta i Dunaj. Nurt rzeki gna przed siebie w niespokojnym pośpiechu, niczym schody prowadzące do tutejszego metra. Zawsze mam chwile zawahania, gdy mam na nich stanąć pierwszy raz po dłuższej przerwie. Przez ułamek sekundy śmiertelnie przeraża mnie ta predkość.

Rozmowy z koleżankami i kolegami. Odkrycia oczywistych prawd. Każdy z nas ma wdrukowane skojarzenie Budapesztu ze stresem związanym ze studiami. Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że może to była główna przyczyna tego, że tak bardzo tu cierpiałam. Sądziłam, że to osamotnienie, niedopasowanie, melancholijne skłonnosci, tęsknota i niepewność. A może chodziło bardziej o deadline’y, prezentacje, zamknięcie w korowodzie zajęcia-biblioteka-komputer. Odkąd to do mnie dotarło, Budapeszt stał się przyjaźniejszy. Na zasadzie rozpoznanej przeszkody, której może nie da się ominąć, ale przynajmniej rozumie się jej mechanizm. Teraz robię sentymentalne wycieczki z przyjemnośscią. I po raz pierwszy nie kupiłam biletu tam-i-z-powrotem z dworca Keleti. Traktuje to jako jeszcze jedno symboliczne zamknięcie pewnych niezamkniętych rzeczy.

Read Full Post »