Informacyjna Agencja Radiowa donosi:
W hiszpańskim regionie Walencja zabrakło pieniędzy na edukację. Od czerwca szkoły nie dostają pieniędzy od lokalnego rządu i czterystu pięćdziesięciu z nich grozi zamknięcie. Jeśli tak się stanie, 300 tys. uczniów zostanie pozbawionych nauki w szkołach. “Drodzy politycy: Czy macie dzieci? Czy wam nie wstyd? Czy jesteście świadomi?” – transparenty z takim hasłem wywieszono na budynkach wielu szkół w Walencji. W niektórych obsługa i nauczyciele nie dostają pensji. A we wszystkich, teraz, przy niskich temperaturach, uczniowie noszą do szkoły nie tylko podręczniki, ale też koce, bo placówek nie stać na ogrzewanie. Części z nich grozi odcięcie prądu. Od ponad pół roku lokalny rząd nie przesyła szkołom pieniędzy. Sytuacja finansowa Walencji jest najtrudniejsza spośród wszystkich hiszpańskich regionów. Już dawno zabrakło pieniędzy na refundowane leki i trzeba było zamknąć kilka oddziałów w szpitalach. Dlatego kilka dni temu agencja Moody’s obniżyła rating regionu do poziomu niewypłacalności finansowej.
Gdy zamykamy szkoły i szpitale, chyba pora po prostu zamknąć państwo. Pod złowrogim okiem agencji ratingowych politycy wiją się jak piskorze, starając się za wszelką cenę utrzymać swoje stołki. Zapowiedziany na 2012 rok koniec świata, jest pewnie w rzeczywistości końcem świata, jaki znamy. Coraz większe płaty tynku odpadają z kolorowych fasad schyłkowego “społeczeństwa dobrobytu”.
Dziś włoska prasa donosiła, że budżet firmy Apple jest większy niż Grecji czy nawet Belgii. Proponuję by Apple wykupił więc Grecję, Islandię czy pół Hiszpanii i zrobił w nich realny kapitalizm. A następnie odsprzedał społeczeństwu, niech będzie, że z zyskiem
Zosiu, a co to jest “realny kapitalizm”? Myślę, że polega między innymi na tym, że budżet Apple jest większy niż Belgii czy Grecji, przez co wpływy zarządu reprezentującego interesy akcjonariuszy są większe niż wpływy rządu Grecji/Belgii reprezentującego wpływy swoich społeczeństw. Myślę, że “realny kapitalizm”, jaki znamy, powinien ustąpić czemuś nakierowanemu na interesy społeczeństw – bo taka jest forma organizacji ludności świata, w społeczeństwa, a nie wielkie korporacje. Ostatni “Przekrój” zamieścił ciekawy artykuł o Islandii, która taką redefinicję właśnie przeprowadza.